Hej
Byłam na cmentarzu, położyłam figurkę aniołka, a czułam się jakbym zostawiała tam moje dziecko.
Dziwnie się czuję, jakbym była wyrodną matką, nie uchroniłam mojego dziecka , jakby moje ciało zawiodło, jakbym ja zawiodła. Wiem że to nie MOJA wina, to NIE moja wina ale mojej Kruszynki to nie wróci.
Poszłam do południa do ogrodu żeby trochę zapomnieć. I co, i siedzę w tej cebuli , zielsko wyrywam i ryczę. I jeszcze sobie piosenki z tel puszczam chyba tylko po to żeby się dodatkowo zdołować no głupia jestem . Obiecałam sobie nigdy więcej.
Podnieść głowę trzeba i posklejać serce, inaczej się nie da żyć. A Antek niedługo urodziny ma, więc musi być tort , prezenty jest czym głowę zająć. I trzeba się dla Nich uśmiechać.
A jeśli chodzi o samochody to ja jeżdżę tylko do naszego miasteczka a do większych miast już nie jeżdżę bo się boję
