as my tez dzis mielismy kiepska noc

mała jak sie obudzila po 3ej na jedzenie to przez 2h nie moglismy jej uspokoic,bo sie prezyła na kupe i ciezko jej bylo i taka marudna byla,ze ani na rekach,ani w lozeczku nic...dopiero nad ranem jak dałam jej jesio raz butle to chyba popchlo wszystko i sobie dziecko ulzylo,ale prezy sie cały czas gdzies jej tam ciezko cos idzie moze dlatego,ze zmienilismy mleko z enfamilu na bebiko i brzusio musi sie przyzwyczaic.co do powietrza to w szpitalu mala tez lezala przy otwartm oknie,w domu tez okno otwieramy albo balkon,a Ala lezy na wersalce na kocyku przykryta tylko pielucha.dzis jedziemy po poludniu na zakupy i bierzemy ja wiec zobaczymy.mam nadzieje,ze bedzie dobrze i nie bedzie płakac.
kłaczku nio wlasnie jak wychodzimy to zakladam jej body z krotkim rekawkiem i na to pajacyka i czapke wiadomo i nic wiecej.nio ewentualnie skarpetki.nie zakladam tak jak pisza,ze dziecko musi miec 2 długie rekawki.sadze,ze skoro mnie jest goraco to jej w dwoch takich rekawkach to juz wogole.co do ciuszkow itd to ja sie smieje,ze jej podwijamy wszystko,bo tak smiesznie wyglada.
kobietko u nas tez jest porod rodzinny,sala rodzinna wszystko za free.znieczulenia nie ma takze,ale jakby bylo to bym nie skorzystała.sadze,ze ze znieczuleniem matka mniej pomaga dziecku w przyjsciu na swiat,bo nie czuje kiedy ma przec i musi sie zdac tylko na polozna,a ona przeciez w nas nie siedzi.ból jest i nie ma co zaprzeczac,ale sadze,ze do zniesienia choc jak to wszystko trwa to inaczej sie sadzi,krzyczy sie,ze sie nie da rady itd,ale gdzies z tylu glowy jest mysl,ze trzeba pomoc tej istotce sie wydostac,ze tak dlugo sie na nia czekało...ja osobiscie jesli byloby znieczulenie nie skorzystala bym,ale to tylko moje zdanie.
aniunia 34tc to juz nie jest zadna tragedia.wiem,ze sie boisz,ale jestes pod dobra opieka.lekarz czuwa nad toba,a to juz duzo.nie jestes sama sobie pozostawiona.u mnie tez wiecznie byly jakies problemy,urodzilam w 37tc tez przed terminem...bedzie dobrze.jesli trzeba bedzie rozwiazac ciaze to tak trzeba.dziecko przezyje,da sobie rade,a w brzuszku jest jedak zagrozenie.
czarna nio wiem wychodzimy dzis z nia na zakupki.jedziemy do centrum handlowego bo maz chce cos tam sobie pokupowac.wiec najpierw w fotelik,pozniej w wozek i wsio.wczoraj wlasnie babcia meza powiedziala,ze powinnismy jeszcze z tydzien poczekac z wychodzeniem,a maz mowi ze na co czekac az sie pogoda skoczy i bedzie zimno i wtedy z dzieckiem wyjsc??? polozna nam mowila,ze tez jesio z tydzien powinnismy poczekac z racji tego,ze Ala urodzila sie taka mała,ale przeciez na 2h nigdzie z nia nie idziemy...
Izw dobrze,ze wyniki cukru oki.ja pilam bez cytryny i pusciłam pawia

.
lenka jak sie czujesz???
majra to co napisalas martusi rozwalilo mnie...z tym zydkiem...

mnie tez nerwy biora na takich ludzi...ahhh...u nas tez wczoraj byla gadka na temat chrztu,bo my chcemy w grudniu przed swietami i oczywiscie slyszymy,ze tak dlugo sie nie czeka itd...
dziewczyny wstawiam zdjecie małej

mała jest tak zabawna,ze mamy ubaw non stop.takie miny strzela jak spi i jak nie spi,ze wciaz sie papucha cieszy jak sie na nia patrzy.