karola kiedyś mnie ujęło jedno zdanie tuż po twoim porodzie,a mianowicie,że poznajecie się z Alą wzajemnie.Życzę ci,żebyście się wreszcie jak najbardziej poznały i żebyśmy mogły czytać już tylko same pozytywne wieści od was.Twojego m i mnie trudno zrozumieć,bo pamiętam jak opisywalaś jego pomocne zachowanie w czasie twojej ciąży...Nie mam pojęcia dlaczego nagle mu się odmieniło.Może się trochę przestraszył tego wszystkiego?Ale to nie może być wytłumaczeniem braku pomocy,przecież nie da się odłożyć dziecko na półkę i poczekać do czasu "kiedy będzie większe i nie będzie potrzebowało tyle czasu"!!!A ty też masz prawo być zmęczona,niewyspana itd.Tylko szkoda,że musiałaś uciekać się aż do gróźb,żeby wreszcie ruszył cztery litery w nocy.Niestety u mnie sytuacja byłaby o tyle gorsza,że m pracuje przecież w delegacjach i ja byłabym zdana wyłącznie na siebie.M co prawda podczas mojej krótkiej ciąży wyręczał mnie we wszystkim,nawet lekkiej torby z zakupami nie pozwalał mi podnosić :-) i ciągle deklaruje jak to będzie mi pomagał,jeśli tylko urodzę,ale zapytany czy jego ręce są długie na 400km nie znalazł odpowiedzi...:-(Pomijając już to,że ma taki twardy sen,że dziecko musiałoby wziąć bejsbola walnąć mu w łeb,żeby go najpierw obudzić:-) Ehh,nie łatwe to wszystko.Trzymam &&&&&&&&&&&&&,żeby z Alutką to nie było nic powaznego.
nisiao,anilek &&&&&&&&&&7 za pozytywne testy
gosiulek a gdzie się podziewałaś tak długo?Co u ciebie?
loi a co ci szkodzi wyslać cv? Skąd pewność,że ciebie akurat wybiorą?Jeśli nie to przynajmniej będziesz miała spokojne sumienie,że próbowałaś,a jeśli tak to popracujesz ile się da,trochę kaski ci wpadnie a resztą się nie przejmuj.Ja teraz ciągle powtarzam sobie,że "odrobina egoizmu jeszcze nikomu nie zaszkodziła" i staram się to wdrażać w moje życie,zawsze wszystkim i wszystkimi się przejmowałam,często z wielką szkodą dla siebie samej,a jak nieraz przyszła kolej,że to ja potrzebowałam,żeby ktoś się przejął mną to nie zawsze mogłam na to liczyć.Pomyśl o sobie i zrób tak,żeby było dobrze dla ciebie zamiast przejmować się całym światem.Czasami nie warto...Ja też rodziłabym pod koniec listopada:-(
magda jak ja cię doskonale rozumiem...
kobietko witaj.Ja też po pracy wstępuję na grzybki (las mam po drodze i nie umiem mu się oprzeć:-)) ale my z m zżeramy od razu:-)
perełka jesteśmy z tobą...
czarna juz gratulowałam na odskoczni,ale jeszcze raz - strasznie się cieszę