Olasec Nie łam się kochana! Wiem jak ciężko jest jak maluszek jest gdzie indziej a wokół wszystkie mamy mają maluszki obok siebie. Mój na szczęście tylko jedną dobę spędził na wcześniakach... Co do wady serduszka - moja córeczka miała coś podobnego ubytek + zwężenie zastawki aortalnej (czy jakoś tak podobnie to się nazywało) -> znaczy krew jej się nieco cofała. U nas też mówili, że być może będzie potrzebna operacja (balonikowanie). Miałam tylko ją obserwować czy nie sinieje i czy za szybko się nie męczy. Na szczęście po kontroli (jak miała 1,5 roku), kardiolog stwierdził, że mogę już więcej na kontrolę nie przychodzić. I Tobie tego życzę! PS. Córkę rodziłam w prywatnej klinice - podejrzewam, że jakbym była w szpitalu, to też by mi ją na badania zabrali...

mam wrażenie, że brzuch mi troszkę mocniej wypchnęło, więc może niunia podrosła i bardziej ją czuję...???