Sangria23- tulę mocno i przykro mi że dołączasz do nas Aniołkowych mamuś. Jak widzę i Ciebie personel szpitala nie potraktował ulgowo. Bardzo mi przykro że przez to przechodzisz. Staraj się do nas pisać jak najczęściej bo to podobno pomaga. Jesli chcesz się wypłakać - płacz, my postaramy się otrzeć te łzy. Jeśli masz ochotę się śmiać - śmiej się my napewno dotrzymamy Ci towarzystwa.
Wiem że teraz żadne słowa nie ukoją Twego bólu i pozostaje Ci odwieczne pytanie - dlaczego mnie to spotkało? Będę może zbyt brutalna lecz powiem Ci że ból nie minie nigdy, pytania też się nie zmienia. Tylko Ty nabierzesz do tej całej sytuacji innego dystansu. Z czasem inaczej spojrzysz na to co Cię spotkało.Daj sobie czas na żałobę. Najlepiej porób sobie choć podstawowe badania, takie jak toxo, cytomegalia,rózyczka,tsh. Jesli wyjdą dobrze, jeśli będziesz czuć się na siłach to już niedługo Wasz ginekolog da Wam zielone światełko i będziecie znów mogli starać się o to by Aniołek którego straciliście mógł do Was powrócic.
Życzę Ci tego z całego serca. Trzymaj się kochana i pisz, pisz i pisz do nas jak najcześciej.
Karola ehhhh te choróbska. Mnie własnie dopadło i trzyma cały dzień. Własnie przespałam jego większą cześć. A teraz wysłałam męża na dwór by przywiózł coś do jedzenia bo biedny bez obiadku dzisiaj.
Tobie radzę również się wygrzać i wyleżeć w miarę możliwości.
Martuś gratuluję drugiej @. Już niedługo zielone światełko. Trzymam kciuki i za Was.
Aguś AJ - nie stresuj się tak kochana. Bo przecież ginek nie jest taki straszny. Przecież wyniki wychodzą Ci ok. Co On Ci takiego strasznego może powiedzieć kochana? Nie potrzebnie się tak denerwujesz. Przebada Cię, zerknie na badania i powie zapewne to co ostatnio że macie zielone światełko. Tylko pewnie jak zobaczy Ciebie taką zdenerwowaną to się przestraszy. Więc głowka do góry. Staraj się choć zająć czymś innym by nie myśleć. Pomodlę się by wszystko było OK. A będzie zobaczysz.
Co do zamka w spodniach... jak pech to pech. Współczuje i wiem jak czasem błahostka może wyprowadzić z równowagi.
Piec.....brrrrr trzeba niestety szybciutko oczywiście w miarę Waszych możliwości kupić nowy jak starego się nie da naprawić bo mi tutaj umarzniecie z zimna.
pixella ale Ty masz dar. Wybłagałas babkę by Ci powiedziała co Ci wyszło w badaniach. I dobrze bo masz mniej stresa. Ja chyba raczej nie szczepiłabym się teraz przeciwko różyczce. Ale to Twoja decyzja.
Marzi hej hej hej. Niepotrzebnie jednak zaglądasz na grudniówki. Ja nie zaglądam ani na październik (jesooo jeszcze miesiąc :-

-

-

-

-() dokładnie... termin miałam na 15 października. Choć jak widzę że nawet nie zaglądanie na tamte fora też dołuje :-( Miałam Cię pocieszyć a sama sobie uświadomiłam że pierwszego Aniołka termin porodu miałabym za miesiąc..:-(
Ehhhhh nie wszyło mi to pocieszanie. Wybacz.
Alicja jednak trzeba troszkę popłakać. Niestety są dni lepsze i są dni gorsze. Tak jak zawsze w życiu. Ważne tylko by tych dni lepszych było zdecydowanie więcej.