Witam, wszystkie dziewczyny. Jestem nową osobą, która musi się wygadać (tzn. wypisać), usłyszeć jakieś słowa otuchy, pociechy, dobrej rady.
Już od roku bardzo chciałam mieć dzidziusia, zawsze obawiałam się, że będę miała problemy z zajściem w ciąże ze względu na trochę podwyższony hormon męski. Ślub był zaplanowany na maja 2009, teraz remontujemy sobie mieszkanko, obrona pracy magisterskiej w styczniu.....Trzy tygodnie temu dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Nie mogłam w to uwierzyć, to było wielkie szczęście. W zeszłym tygodniu przesunęliśmy ślub na 14 luty, a dwa dni później poroniłam. Dostałam plamień, a potem wszystko ze mnie wyleciało. Był to 7/8 tydzień. Nie potrafię się z tego otrząsnąć, jak szybko się dowiedziałam, tak szybko straciłam maluszka........
Podobno mogę się strać już za 3 miesiące ale teraz, jak pewnie każda w takiej sytuacji, poprostu się boję. Czy mogę dowiedzieć się dlaczego tak się stało???? W szpitalu nic mi nie powiedzieli po łyżeczkowaniu, dopiero z wynikami mam się zgłosić do lekarza prowadzącego......