agatko...wiesz ja po zabiegu miałam na sali obok własnie narodzone bliźniaki...ja z krwawiącym sercem a tam zadowolona dumna mama..płakały cała noc...a mi sie serce kroiło...i tak bardzo chciałam wziąć na ręce i przytulic....rano weszłam do niej, pogratulowałam i postanowiłam walczyć o swojego maluszka do upadłego....
Magda...u mnie tez dzis koszmarny dzień, mnie tez coś zaszkodziło..ból zołądka, rozmowa z kibelkiem, dreszcze...37,8 mam...i ciagle mi zimno...Wike do dziadków wysłaąłm bo nie jestem w stanie chodzic tak mi słabo, mało nie upadłam własnie w kuchni...sucha buła woda i mieta..i mi sie cofa....oby do jutra przeszło bo nie dam sobie rady z mała....
Gabi,,,podmuchałabym ale tak mi słabo....