Agi, kochana przytulam Cię mocno. Wiem jak to jest, ja też straciłam dwa razy dzidzię. Każdy raz przechodziłam to trochę inaczej. Za pierwszym razem człowiek sobie tłumaczy, że tak miało być, że tak się zdarza, że może to przypadek, że następnym razem się uda. Jak nie wychodzi za drugim razem to pojawia się pytanie co jest nie tak i strach, że już się nie uda nigdy. Wiem, że łatwiej mi jest to teraz pisać, bo jestem w ciąży, ale trzeba mieć w życiu cel, trzeba coś sobie postanowić, rozplanować i działać. Mi to pomogło, ustawiłam sobie zestaw badań i to było moim celem, chociaż nie powiem, że było łatwo. A ta ciąża to był i w sumie nadal jest jeden wielki strach, bo każda kolejna ciąża w naszym przypadku to życie na bombie zegarowej i lęk przy każdym wyjściu do toalety. Tak jak piszesz ja też czułam się gorsza, patrzyłam na niektóre kobiety, pijaczki, palące papierosy z brzuchami i zastanawiałam się dlaczego one a nie ja. Nie czułam się w pełni kobietą, chociaż mąż mi powtarzał, że dla niego jestem 100% kobietą. Przychodziłam do domu i patrzyłam na ten pusty kąt, w którym miało stać łóżeczko. I tak jak piszesz z czasem wydaje się, że jest coraz gorzej, ale potem uczymy się z tym żyć i wszystko powoli zaczyna się układać. Ja wierzę, że i dla Ciebie wkrótce zaświeci słoneczko. Wiem, że teraz jeszcze trudno Ci w to uwierzyć, ale zobaczysz przyjdzie taki dzień i naprawdę mimo tych wszystkich stresów jakie wtedy się przeżywa to warto czekać na ten mały cud. Ja już się nie mogę doczekać na moje dziecko i wiem, że my mamy, które wcześniej straciły dzieci, podchodzimy do macierzyństwa inaczej, bardziej je chyba doceniamy i tak bardzo na nie czekamy. Życzę Tobie i innym dziewczynkom tego słońca jak najszybciej.