• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

skierka ja też zawsze byłam twarda, zresztą mam taką pracę, że muszę mieć twardą psychikę, ale to mnie po prostu złamało...kiedy wielkie nieszczęścia dotykają nas osobiście to choćby nie wiem jak człowiek był mocny całe życie to po prostu pęknie...a to dotyczy szczególnie kogoś, kogo się kocha, albo czegoś bardzo pragnie...wierzę, że jeszcze kiedyś będziemy szczęśliwe tak jak przed stratą a nawet bardziej, bo docenimy życie, docenimy jakim cudem jest być mamą.

As nie wiem ile jeszcze przed Tobą, ale wiem, że to co za Tobą sprawiło, że jesteś silną kobietką. Modlę się o Ciebie i podziwiam. (*) (*) (*) (*) dla Twoich Aniołków
 
reklama
Widzisz, skierko, ja nie mam nawet takiego zdjęcia - usg w szóstym tygodniu wygladało jak mała, czarna dziura na szarym tle. Ot, pęcherzyk. Natomiast wszystkie rzeczy które miałam dla naszego rajdowca po prostu spakowałam do pudła razem ze swoimi ciążowymi spodniami, biustonoszami większego rozmiaru, szerszymi tunikami. Bo w sumie ciążowe dżinsy już kupiłam - normalne zaczynały cisnąć - a paranoja polegała na tym, że kupowałam na Allegro i aukcja kończyła się w dniu, w którym miałam zabieg. I - o, ironio - wygrałam tę aukcję. Drobna złośliwość losu. Test z dwiema kreskami, usg... jest w małym pudełeczku na dnie toaletki - tyle zostało po naszym skarbie...
Wiesz co? Ja bym się z koleżanką spotkała. Oczywiście to kwestia indywidualnej reakcji, ale dokładnie dzień po zabiegu, w ramach jazdy byle gdzie, wylądowałam u brata, który ma malutką córkę. Ania skończyła w lutym rok. Dało radę, choć nie było łatwo, ale jakby udowodniłam sobie że potrafię i poczułam się dzięki temu mocniejsza. Bratowa też po stracie, rozumiała. Końcem czerwca pograłam sobie jeszcze bardziej - R. był na urlopie, wpadliśmy do jego koleżanki, która miała trzymiesięczne wówczas dziecko. Wzięłam na ręce, ukołysałam do snu - dało radę. Na samym początku nie potrafiłam spokojnie przejść obok kobiety w ciąży czy małego dziecka,bo na widok dziecięcej twarzyczki zaczynałam się zastanawiać jak wyglądałoby nasze maleństwo, jakie miałoby oczka, jakie włoski... Więc wymyśliłam sobie swego rodzaju trening. Uśmiechałam się do dzieci, polowałam na ich uśmiechy, jeśli nadarzyła sie okazja brałam na ręce, bawiłam się z dziećmi znajomych. Pomagało. Z premedytacją udowadniałam sobie, że ten ból jest tylko mój i g... komu do tego, świat idzie dalej a ja mam za nim nadążyć. Trochę pomogło. Staram się nie myśleć - może takie unikanie tematu nie jest najlepszym wyjściem, ale póki wierciłam palcem w ranie nurzając się w swoim poczuciu nieszczęścia, byłam na prostej drodze do nawrotu depresji, a to by było naprawdę nie fair w stosunku do wszystkich z R. na czele. Więc zbieram d... do pionu, nie zaglądam do pudełka na dnie toaletki i staram się po prostu dalej żyć zamykając w sercu ten maleńki okruszek któremu życie nie zostało dane.
 
hejka laseczki ja wlasnie wrocilam z betki wyniki bede miec po 16:)wiec czekamy:P
tempke mam 37,1 ... az nerwowo wytrzymac nei moze ale niestety pojechal do pracy i sama czekam pewnie pedem blyskawicy bedzie wracal po pracy zeby poznac wynik bo nie chce mu przez tel pisac nawet jak nic nie wyjdzie z tego...
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
hejka laseczki ja wlasnie wrocilam z betki wyniki bede miec po 16:)wiec czekamy:P
tempke mam 37,1 ... az nerwowo wytrzymac nei moze ale niestety pojechal do pracy i sama czekam pewnie pedem blyskawicy bedzie wracal po pracy zeby poznac wynik bo nie chce mu przez tel pisac nawet jak nic nie wyjdzie z tego...

Trzymam kciuki za wysoką betę!!!!!!!! tempka ładna, więc może fasolka zagościła.... Który dziś masz dzień cyklu?


Skierka - witaj.... (*) dla Aniołka......... Tęsknota, ból nigdy nie minie, tylko my uczymy się z nimi żyć.......... Też po stracie Oleńki nie mogłam patrzeć na kobiety w ciąży.... byłam wówczas również przekonana, że już nigdy nie podejmę starań o dziecko...... czas mija i moje zapatrywania się zmieniły...... obecnie pierwszy cykl starankowy w toku i liczę, że szybko ujrzę II kreseczki na teście..... oczywiście boję się, jak chole** - jednak chęć bycia jeszcze raz mamą jest silniejsze od strachu..... DLA CUDU JAKIM JEST DZIECKO WARTO ZMIERZYĆ SIĘ ZE STRACHEM.....
 
Witam Kochane!
przepraszam, ale wpadam na momencik niestety i niestety tylko po łebkach przeczytałam:(
Barabarka, Skierka, witajcie Kochane!
[*]
[*]dla Waszych Aniołeczków.prawda jest taka, że żadnej z nas nie powinno nigdy tu być, że nasze Okruszkn nie powinny nigdy od nas odchodzić, ale życie i może ktoś inny ma czasem inne plany niż nasze:(damy radę przetrwać!obiecuję Wam, że jeszcze wróci nadzieja i siła do walki.sama podniosłam się z kolan dzięki dziewczynom na tym forum.straciłam córcię w 21tc i myślałam, że życie już nie ma sensu, ale dzięki ogromnemu i nieocenionemu wsparciu na tym wątku noszę teraz pod sercem synka, który przyniesie mi też cząstkę Marysi, a ona czuwa nad nami gdziś z góry.jednak potrzeba czasu na rozpacz, łzy - to naturalne uczucia, które trzeba przeżyć, żeby na nowo odnaleźć siłę.trzymam kciuki
Anulka, myślę o Tobie cały czas i czekam na dobre wieści.
Koti, witaj, jak to się mówi kopę lat:)mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku, a synek piękny i zdrowy jak rydz!!!
Nerowercia, myślę, że lot samolotem nie musi mieć nic wspólnego z Twoją stratą.ja o ciąży dowiedziałam się będąc na urlopie w UK.jakiś 5-6 tc był.byłam przerażona perspektywą powrotu właśnie ze względu na kropka.nie obyło się też bez dodatkowej nerwówki, bo wybuchł wulkan i loty nam odwoływali.nie mniej jednak wróciłam, nic się nie stało, do końca ciąży bliżej niż dalej i wszystko odpukać w jak najlepszym porządku jak do tej pory.myślę Kochana, że gdyby Twoja Kruszynka miała z Tobą zostać, to by została.jak pisałam wcześniej-widocznie ktoś miał inne plany wobec Was.
 
Cześć babeczki!

Ja przed piątkiem mam lekkiego nerwa. Prawie od 2 tygodni nie biorę żadnych leków, ale nie mam żadnych objawów poronienia. Zabieg jest nieunikniony. Jak tak rozmyślam nad tym wszystkim, to dochodzę do wniosku, że podczas kolejnej ciąży nie będę brała żadnego progesteronu a teraz do ust nie wezmę żadnych środków antykoncepcyjnych (tak jak po poprzednim zabiegu) i kicham wszelkie zielone światełka. Zaczynamy od razu a co ma być, to będzie. Robię teraz tylko badania na krzepliwość krwi i przeciwciała kardiolipinowe, bo możliwe, że mamy konflikt serologiczny, który na przeszkadza. Zrobimy też badania genetyczne i może coś znajdziemy, chociaż niedługo będę musiała stanąć pod latarnią, żeby na to wszystko zarobić! Nie wiem tylko, czy jest zapotrzebowanie na kurtyzany w moim wieku hm ...
Możecie się dziwić, że tak trochę na wesoło o tym wszystkim piszę, ale rozpaczanie i darcie włosów z głowy nic nie da.
Pozdrawiam nowe Aniołkowe Mamy i życzę im dużo siły i wytrwałości, zafasolkowanym nudnej i książkowej ciąży a staraczkom, no wiadomo czego :)
Buźka
 
Witajcie Dziewczyny!
Uff przeczytałam wszystkie zaległości z weekendu. Witam wszystkie nowe Aniołkowe Mamusie i przytulam!

Ja wczoraj zaliczyłam wizytę u ginka. Zlecono mi masę badań: cytologię, różnego rodzaju wymazy z kanału szyjki macicy, mocz, morfologia, tokso, ospa, CMV, kardiolip, antygenom łożyska etc... wiele tego ale biorę się za siebie. Jak wyniki będą dobre to za niedługo będę mogła rozpocząć staranka. Tak bardzo chciałabym być w ciąży już w styczniu, ale nie wiem czy to będzie tak szybko możliwe. Zobaczymy! W każdym bądź razie mobilizuję się by iść do przodu.

nerowercia Nie obwiniaj się. Ja leciałam samolotem w 2 tc, nawet nie wiedzac, że jestem w ciąży i na pewno nie to było powodem mojej straty, która nastąpiła dopiero w 24 tc. wiele kobiet w ciąży lata samolotem i ich ciąże dobrze się rozwijają.




 
wczoraj moja kolezanka powiedziala mi ze zrobila test i jest w ciazy, nie planowala, poprostu stalo sie....ja poryczalam sie i nie moge sobie dac rady...wrocilam do domu wzielam kilka tabletek na spanie i chociaz noc przespalam, ale teraz wszystko znowu wraca.....ciesze sie ze bedzie miala dziecko i zycze jej jak najlepiej, ale w srodku mnie mam zal...tylko sama nie wiem do kogo...czemu mnie sie nic w zyciu nie uklada, czemu moje zycie to jedno pasmo niepowodzen, lez, bolu....mam juz wszystkiego dosc, zycia , siebie samej..........
 
As tak bardzo bym ci chciała pomóc :( mogę być tylko myślami i duchem z tobą, mam nadzieje, że krwawienie się rozkręci, przytulam cie mocno!!!

Anulka trzymam kciuki za wysoką betę!!

Skierka ja uważam, że jeśli się boisz albo nie chcesz z kimś spotkać bo jeszcze nie potrafisz, to nie zmuszaj się chociaż z reguły wiem, że rozmowa z kimś bliskim bardzo pomaga, czasem nawet z mężem nie idzie tak porozmawiać jak z dobrą przyjaciółką,ja będąc miesiąc po drugim poronieniu dowiedziałam się, że moja najlepsza koleżanka ze studiów jest w ciąży i chociaż robiłam przy niej dobrą minę do złej gry, to jak wróciłam do domu rozkleiłam się totalnie i dwa dni z łóżka nie umiałam wyjść. Cierpiałam niesamowicie ale dzięki niej zrozumiałam też, że to nie wina innych ciężarnych, że mi nie wyszło ale myślę, ze wszystko jest kwestią czasu i naszego podejścia. Przytulam

Koti jasne, że cię pamiętamy :) jak twoje słoneczko, może jakąś fotkę nam wrzucisz :)

zjola podoba mi się twoje podejście!! Silna jesteś, wiesz masz już pewnie tyle badań za sobą, ze faktycznie nie ma na co czekać tylko od razu próbować :) Nam już wybiło wczoraj 9 miesięcy od drugiego poronienia i wiesz co myślę, że za długo czekamy na kolejne starania, żałuję tego straconego czasu, chociaż zdążyłam zrobić wiele badań, które cały czas mnie uświadczają w przekonaniu, że to nie moja wina i jest wszystko ok. Trzymam kciuki za zabieg, żeby wszystko poszło ok i za kolejne starania!! Musimy w końcu zostać mamusiami :)

trawa zrób wszystkie badania i zobaczysz ani się nie obejrzysz już będziesz w ciąży!!

onaxxx przytulam słoneczko, daj sobie trochę czasu, daj sobie czas na płacz i przeżywanie żałoby, zobaczysz kiedyś i dla nas zaświeci słoneczko. Wiem, że teraz ciężko w to uwierzyć, ale dasz radę zobaczysz!!! Ja od kiedy straciłam moje pierwsze dziecko zaczęłam pisać na lapku pamiętnik, piszę kiedy mi źle i to choć troszkę pomaga mi zrozumieć siebie. Wiem, ze nigdy nikomu bym tego nie powiedziała, a napisać mi łatwiej, więc może i tobie pomoże taki pamiętnik?

Karolcia jak tam twój @ doszedł do ciebie mój priorytet?
 
Ostatnia edycja:
reklama
zjola podoba mi sie Twoje podejście i wesołe nastawienie! Nie możemy poddawać się i pogrążać sie w smutku i obwinianiu. Trzeba walczyć!

onaxxx nie dopuszczaj do siebie takich myśli, że Tobie nic się nie udaje. Ja wiem, że tak jest najprościej, bo sama przez te chwile załamania ciągle przechodzę, wszystko do mnie wraca, ale staram się mimo wszystko znaleźć w sobie chęć do życia i nadzieję, że do mnie los też sie uśmiechnie.
Przytulam Cię mocno! Musisz być silna!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry