kłaczek, no to pociesz się tym, że najwyraźniej ja zdecydowanie wcześniej stetryczałam, bo mogę się w pełni świadomie podpisać praktycznie pod wszystkimi kwestiami, których nie trawisz u bliźnich... :-)
Emy, ja poproszę dwa razy to samo, co ty bierzesz na "te sprawy", żeby mieć taką formę... ;-)
O rety, zjadłam już dwa pączki, a to pewnie nie koniec na dzień dzisiejszy... Zaczynam mieć wyrzuty sumienia, mimo że zwyczajowo Tłusty Czwartek jest jedynym dniem w roku, kiedy konsumuję te "składy kalorii"... :-)
Jak ja wam zazdroszczę zwierzaczków... :-( Ja niestety aktualnie nie posiadam i raczej się nie zanosi, bo mojemu mężusiowi w pewnym momencie się odwidziało i obecnie jest kategorycznie na "nie"... Jest to dla mnie o tyle przykre, że ja całe życie miałam wokół siebie jakiś zwierzyniec - zwykle psy, świnki morskie i rybki, ale nie tylko, bo swego czasu mój ojczym prowadził sklep zoologiczny, więc zaopatrzenie miał zdecydowanie szersze... Nawet jak już zamieszkaliśmy z moim M., to przez kilka lat "wychowywaliśmy" koszatniczki, ale po tym, jak padły ofiarą naturalnej selekcji, no to teraz jest klops, bo mojemu M. się odwidziało...
