Nie warto nawet pisać, chodziłam na NFZ, do lekarza który prowadził moją pierwszą ciążę, z pierwsza ciążą chodziłam do niego prywatnie, a wyszło jak wyszło, prawie pod koniec miał urlop, wyznaczył wizytę za miesiąc, poszłam w międzyczasie do innego lekarza i też nic złego nie zauważył, mimo że chodziłam co tydzień, a dziecko od 2 tygodni słabło i nie rosło, aż przestałam odczuwać ruchy i zgłosiłam się do szpitala, oczywiście nie ustalono co się stało, bo robili tylko podstawowe badania, przyczyną mogło być nie wydolne łożysko, miałam też silną anemię, cud że żyję, może po części to też się przyczyniło, brak odpowiedzi, w między czasie robiłam dużo badań, mam zaburzenia imunologiczne, lekarze też nie potrafią stwierdzić co mi jest, sytuacja patowa, idę do lekarza i słyszę że ani nie jestem zdrowa ani chora, rzucają może hashimoto, może inulinooporność, może tamto, dlatego podjęłam decyzję że nie będę się już starać, choć bardzo pragnę mieć kolejne dziecko, ale w tej sytuacji to trudne