Ludzik ja mam alergię całoroczną skórną i biorę leki z Certyzyną w ciąży, lekarz powiedział, że ostatecznie mogę brać, bo niestety nic innego mi nie pomaga. Ale coś kosztem czegoś i przy tych lekach nie wolno karmić piersią. A ja chciałam ściągać i podawać małej z butelki swoje mleko jakbym miała. Mam nadzieję, że podwyżka jest?
Mycha to super. Ja też rozłożyłam ostatnio łóżeczko, bo robiliśmy przemeblowanie i od razu było czyszczenie łóżeczka i teraz niech stoi i się wietrzy
Mikaa może stać Ci się tak ułożył, moja Majka siedzi mi nogą chyba, albo rączką pod prawym żebrem i jak się ruszy to boli też bardzo.
Agamemnon mam nadzieję, że synkowi szybko przejdzie i że Ty od niego nie złapiesz. Jak będzie pił przede wszystkim to powinno mu przejść, choć sama smecta szczerze mówiąc dużo nie daje.
Ludzik to może powiedz mężowi co czujesz, może on nie zdaje sobie sprawy z tego, że Ciebie to męczy. Choć nie trzymając niczyjej strony to u mnie jest podobnie, prawie nikt nie wie ze znajomych, ode mnie z pracy to się ostatnio 3 znajome dowiedziały, bo u nas znowu ja się boję chwalić, najpierw czekałam do 4 miesiąca, teraz ciągle coś i jakoś tak nie wiem mam opór przed chwaleniem się komuś kto akurat sam tego nie zobaczy
Ewka ja akurat mam chyba pecha do deichmana i jak kupię buty to dwa miesiące max i coś się z nimi dzieje zawsze ;/ już czasami mi głupio reklamować, bo jeszcze powiedzą, że to specjalnie robię czy coś...
Wczoraj wieczorem dzwoniła Pani z laboratorium, niestety moje D-dimery rosną bardzo i kazała mi natychmiast się skonsultować z lekarzem. Dzisiaj maila już z wynikami wysłałam do lekarza i zobaczymy co mi odpisze, albo oddzwoni, bo taka też jest możliwość. Pewnie będzie kazał mi jak najszybciej zjawić się u niego po receptę na dalszą turę zastrzyków, a dodatkowo reszta badań też kiepsko wyszła. Mocz tragedia też, bakterie liczzne, nabłonki i leukocyty, we krwi leukocyty też podwyższone ponad normę, a hemoglobina, hematokryt lecą w dół ;/ Modlę się tylko, żby znowy nie iść do szpitala, bo jak mnie znowu skieruje to mąż mi powiedział, że od razu spakuje mnie w walizkę i powie, żeby do porodu mnie nie wypuścili... Ciągle coś się dzieje i naprawdę chyba się szybko zbiorę z szykowaniem wszystkiego dla Majki jakby nie daj boże coś poszło szybciej i jakby Mała chciała szybciej wyjść. Od kilku dni znowu przy siusianiu mam takie parcie w dół i to mnie też niepokoi i moje duszności i puchnięcie stóp i rąk. Jak ja bym chciała przespać czas do porodu...
Mój A wczoraj wrócił nawet usatysfakcjonowany z dnia próbnego, tzn ponoć zarobki niższe niż mu na rekrutacji mówili, ale grunt, żeby póki co miał jakąkolwiek pracę. Dzisiaj poszedł nawet w dobrym humorze, ponoć ludzie bardzo fajni, no i dowiedział się, że tam jak kogoś przyjmą to raczej rzadko zdarza się, że oni sami zwalniają ot tak - raczej albo jak ktoś porządnie zasłuży albo jak się ludzie sami zwalniają. Trzymajcie proszę jeszcze dziś i jutro za niego kciuki. Praca ponoć nie jest ciężka i czas szybko leci.