Mój m właśnie przy pierwszym dziecku miał duzo więcej cierpliwości. Tez przecież pracował, a wstawał w nocy, nosił go, lulał na brzuszku, doskonale to pamiętam. Mi sie wydaje że ma to tez związek z tym że po pierwszym dziecku miałam depresję poporodową i przez ponad m-c ciagle płakałam z byle powodu, wtedy sie może martwił o mnie i pomagał. A teraz nic takiego nie było, jestem już doświadczona mamą, doskonale sobie radze to po co ma mi pomagać, przecież on sie musi wyspać do pracy. Ja nie oczekuje żeby wstawał w nocy, ba sama często go wyganiam do Mateusza pokoju żeby dobrze mu się spało