Anula fajny wąteczek założyłaś
No to ja opisze moje obawy - w sumie są podobne do waszych.
Również bólu aż tak bardzo się nie boje tylko tego wszystkiego co się wokół będzie działo
Boję się, że zacznie się w nocy a ja będe cała spanikowana a mojego M jeszcze nie będzie i będe sama z tym wszystkim. Boję się też, że nie zdąży przyjechać - bo fakt faktem musi przejechać prawie 1000km to jest przy dobrych wiatrach 8-10 godzinek jazdy.
No a może też urodze w godzinke hehe:-)i już przywita mnie rozdwojoną.
Najlepiej jak dzidzia urodzi się w terminie albo w bliskich okolicach terminu to wtedy na 100% M będzie ze mną. Bo tak troszke się martwie (troszke to mało powiedziane - okropnie

) że będzie jechał jak wariat z tych Niemiec do tego szpitala.
No to są takie moje największe obawy jak narazie. Mam też nadzieje, że trafie na jakąś fajną położną :-)
A gin mi ostatnio powiedział, że kobieta jak już ma te skurcze częste , które robią się już co 10 minut to robi się taka jakby otępiała, zapomina, niewie co robić itp. i że to jest normalne ponoć - ale mnie pocieszył, dobrze, że już torba prawie spakowana.