Dziewczyny lewatywy nie ma co się bać. Nic nie boli, a w kilka minut jest po sprawie i jesteście wypróźnione. Ja polecam, bo lepiej załatwić się do kibelka niż na łóżko porodowe ;-)
Nacinanie krocza bezbolesne nie jest, nie ma co ukrywać, ale też nie boli tak, że nie da rady tego przeżyć. Ja byłam dość mocno ciachnięta i żyję ;-) Gorzej w połogu, kiedy wszystko się goi i boli mnie tyłek i piecze to miejsce po szwach

Co do szycia - szyje się kilka warst - bodajże trzy - i jedne bolą, a inne w ogóle...dostaje się znieczulenie, ale ono nie działa na wszystkie warstwy właśnie.
Masowanie szyjki - fakt bolesne. A najbardziej gdy robią masaż podczas skurczu...jak widać jednak i to można przeżyć, a łapska wpychane miałam w swoje wnętrze wielokrotnie ;-)
Skurcze parte to już ulga, bo nie można się oprzeć przed parciem, aczkolwiek nie ma co ukrywać, że też boli...
Wszystko jednak pamiętajcie zależy od naszych indywidualnych predyspozycji. Ja np. bardzo się męczyłam i darłam z bólu. Rodziłam też bardzo długo. A w międzyczasie przyjeżdżały dziewczyny, które miały już pełne rozwarcie, kilka razy stęknęły i dzidzia wyskakiwała.
Także nie sugerujcie się innymi, być może wasz poród będzi szybki i w miarę lekko bolesny- czego wam życzę

Powodzenia!