Nathaliep, trzymaj się kochana, leż na razie jak tylko możesz i nie martw się. Ja w pierwszej ciąży jak odstawiłam leki - fenoterol i nospę po 37 tyg. dwa razy w nocy jechałam do szpitala, wydawało mi się, że skurcze są silne, że zaraz coś się stanie, urodzę albo coś się dzieje z dzieckiem. za każdym razem na ktg nic nie wychodziło, potrzymali mnie na obserwacji po trzy dni, a mały urodził się tydzień po terminie, po kroplówce z oksytocyny. Musisz byc dobrej myśli. Ja się trzymam, zaczął się 36 tydz., muszę wytrwać do końca przyszłego tygodnia, bo u nas jest remont i dezynfekcja na położnictwie, a nie chciałabym rodzić gdzie indziej. Pozdrawiam wszystkie Mamusie!