Używasz bardzo starej przeglądarki. Nasza strona (oraz inne!) może nie działać w niej dobrze. Naprawdę czas na zmianę na przeglądarkę, która będzie bezpieczna i szybka, na przykład darmowego Firefox, albo darmową Operę. Obie są bardzo szybkie, bezpieczne i wygodne.
Dzien dobry:-) Mamunia w sumie to wyglada na to ze dobrze.Przyszedl jakis facet pozadawal troszke pytan,szwagierka powiedziala mu ze chce zebym sie jak najszybciej wyprowadzila bo juz ma dosc,itd.:-)Sprawdzil w jakich warunkach mieszkam,a ja jeszcze w pokoju w ktorym jestem naustawialam wiecej maneli zeby nie bylo sie gdzie ruszyc(a pokoj i tak jest 2x2 metry) i powiedzial ze sa dwie opcje-albo dostane na jakis czas hostel albo mieszkanie na krotki okres i w tym czasie beda sprawdzac wszystko i podejma decyzje czy dac mi mieszkanie counsilowskie.Niestety musze sie zgodzic na to co mi dadza bo jesli zostane u szwagierki to wwszystko o wiele dluzej potrwa a jak pojde mieszkac do hostelu to szybciej dostane mieszkanie.Za 1,5 tygodnia mam znow spotkanie w councilu i wtedy sie dowiem co dalej.
Jesli chodzi o spacer to jedni wychodza nawet po 3-4 dniach a inni dopiero po 3 tygodniach.Jedni najpierw weranduja dziecko-tzn.codziennie po 10-15 minut maluszka ubranego jak na spacer,klada do wozka i stawiaja przy szeroko otwartym oknie albo na balkonie lub w ogrodzie(ale nie w przeciagu) i dopiero po kilku dniach od takiego werandowania wychodza na pierwszy dluzszy spacer.Polozne tutaj mowia zeby odrazu wychodzic z maluszkiem na dwor,ale tak naprawde wszystko zalezy od Ciebie..Teraz pogoda zaczyna sie robic fajna wiec nie ma sensu zebys mala kisila dlugo w domu.Zreszta mozesz z polozna o tym jeszcze porozmawiac jak przyjdzie do Ciebie do domu
U nas było tak, ze położna pozwoliła małemu wychodzić na spacer już w drugiej dobie, ale ja ze względu na CC miałam zakaz, więc siłą rzeczy siedzieliśmy w domku. Pierwszy spacerek był kiedy Filip miał 6 dni. Od tamtej pory spacerujemy codziennie ;-)
Witajcie,
ja już powoli przygotowania do podróży robię, bo w niedzielę śmigamy do Polski, trochę mam stresa, ale powinno być dobrze kingusia to już jest taka pogoda że spokojnie można z maleństwem wychodzić, zaczynać od paru minut i stopniowo zwiększać, ale jak pisze pandorka ty też jesteś po cc, więc to już zależy jak położna ci doradziła mamunia2 to fajnie, że urodzinki się udały, ale masz imprez rodzinnych kamilalopez to trzymam kciuki, żeby jakoś to się poukładało wam z tym mieszkaniem pandorka jak się czujesz i jak tam twój Filipek
pozdrawiam, miłego dnia:-)
napisałam Wam wtedy na forum, że jadę do szpitala, bo mam co 10 minut skurcze i mi odpadł czop śluzowy...
a więc pojechaliśmy do szpitala , zbadali mnie , miałam rozwarcie na 2 cm tylko i skurcze ciągle tak samo
odesłali mnie do domku i kazali przyjechać jak będą 4 skurcze na 10 minut ... a więc w domu jęczałam, krzyczałam
chodziłam w tą i z powrotem - Marek mojej mamy mierzył co ile skurcze występują... było już po 1 w nocy jakoś chyba
i miałam 3-4 skurcze na 10 minut jakoś co 3 minuty albo 2,5 minuty i w końcu M. mojej mamy zadzwonił do szpitala
bo kazali jak coś poinformować - a oni chcieli wysyłać po mnie karetkę
ale pojechaliśmy autem
z powrotem do szpitala...
jęczałam w samochodzie ciągle myślałam, że nie wytrzymam... skurcze to najgorsza rzecz jaka może być ;/
weszliśmy do szpitala szłam na porodówkę jęcząc i krzycząc w niebogłosy no i w końcu dali mi ten gaz i sobie wciągałam
ale to na krótko pomagało i mnie otumaniało tylko... myślałam, że nie wyrobię z bólu, na początku miałam rozwarcie na
4-5 cm , skurcze się nasilały ciągle a ja krzyczałam, przyszła polska położna bardzo miła - Kasia , wszyscy mieli
dość moich krzyków i ta Kasia położna się śmiała ze mnie, że polki są twarde i tutaj bez znieczuleń rodzą ,a tu przyjeżdża
taka Kinga i krzyczy i jęczy i że cały szpital zaraz obudzę i że jak mnie boli to żebym gaz wciągała, ale on pomagał
tylko na chwilkę i mówię do Kasi, że "BOLI" a ona "co ty myślałaś, że poród nie boli ? " i krzyczałam dalej
a ona powiedziała, że zaraz mi buźke taśmą zaklei... i w końcu się spytali czy chcę epidural , ja się zgodziłam , bo
na prawdę wyjścia już nie miałam tak bolało ... no i zaczęły się schody , przyszła anestezjolog i kazali mi się nie ruszać
nachylić się w pozycji siedzącej i żeby mi strzykawke wbiła w kręgosłup, a ja się wierciłam z bólu i nie mogła mi wbić
i Kasia mówi do mnie, żebym się nie ruszała, bo mi wbije anestezjolog źle w jakieś nerwy i będę kaleką do końca życia
więc wzięłam się w garść, Kasia mi dała poduszkę, żebym sobie gryzła
i zacisnęłam zęby i się nie ruszałam...
podali mi epidural i w końcu ulga ... mówię Wam jak ręką odjął, żadnych skurczy nie czułam - odetchnęłam momentalnie
no i w końcu czekaliśmy do 13 po południu następnego dnia aż się rozwarcie zrobi, ale zrobiło mi się tylko na 7 cm
i w dodatku mała była główką w dół, ale zadartą głowę miała, zamiast bródką do szyi... no i w końcu spytali się mnie
czy chcę cesarkę czy jeszcze poczekać z 2 godzinki , bo nawet kroplówka z oksytocyną mi nie pomagała - czułam jakby mała
zamiast w dół to mi wpychała się w żebra po tej kroplówce...
no i podpisałam w końcu zgodę na cesarskę i pojechaliśmy na salę operacyjną, tam już dali mi znieczulenie, żebym nie czuła
bólu , tylko uprzedzali, że będę czuć,że coś się dzieje i że mi wyjmują małą, ale ja po prostu nie wyrabiałam i jakoś
mi te znieczulenie nie podchodziło dobrze to mi nałożyli maskę z narkozą ,żebym zasnęła...
no i w końcu wyjęli małą, rozdarła się i mi ją pokazali , a później nie pamiętam, bo zasnęłam znowu...
był przy mnie cały czas Marek mojej mamy , gdyby nie on to nie wiem jakbym sobie dała radę... przeciął pępowine i wszystko widział
i fotografował z czego jestem bardzo wdzięczna i szczęśliwa, bo mam niezłą pamiątkę...
no i zszyli mnie, przewieźli na salę pooperacyjną (nic z tego nie pamiętam) i zaczęli mnie wybudzać(też nie pamiętam)
ponoć na wszystkie strony odganiałam rękoma i nogami wszystkich biłam
nie chciałam się wybudzić
no i w końcu wybudziłam się, położna przystawiła mi małą do piersi... cudowne uczucie
napiszę Wam ogólnie, że straciłam 3 litry krwi i mi później podłączali krew i jechałam na samej kroplówce...
głodówka niezła...
jeszcze po narkozie miałam kaszel ciągle i to tak bolało kaszleć nie mogłam, bo tak mnie rana rwała
ale wszystko się skończyło dobrze, malusia jest jak na razie grzeczna (tfu, tfu ,żeby nie zapeszyć) ))
i nie wyobrażam bez niej sobie życia...
Kingusia bardzo szczegółowy opis-trochę się przestraszyłam...ale najwazniejsze,że wszystko dobrze.A Twojego faceta nie było przy porodzie?
Ja wpadłam na moment,właśnie wróciłam ze szpitala z usg i.....będzie drugi chłopak A ja byłam cały czas nastawiona psychicznie na dziewczynkę i nie mogę dojsc do siebie,ale wszystko bardzo dobrze także to najwazniejsze Idę się pakowac,bo jutro lecimy do Polski:-) Strasznie się boję..Pozdrowienia;-)
kingusia mam nadzieję, że już czujesz się lepiej, miło jest czytać, że bez małej nie wyobrażasz sobie życia. Pamiętam jak ja zobaczyłam mojego Alanka to cały ten poród poszedł w niepamięć;-) madzia23 życzę szczęśliwego lotu i uważaj na siebie
kingusia troszkę się namęczyłaś ale dobrze wiesz, że było warto U mnie te skurcze były też tak masakrycznie bolesne i ja też krzyczałam na cały szpital bo czasem to bardziej pomagało niż gaz. Ja byłam bliska wzięcia epiduralu, już szukali anestezjologa, ale u mnie w miarę szybko postępowało rozwarcie i jakoś dałam radę.
Madzia23 gratuluję synka, najważniejsze żeby synuś zdrowy był. Udanej podróży życzę
mamunia2 ale będziesz szaleć na imprezach
A u nas leci dzień za dniem. Jednego dnia Maya to aniołek ślicznie je, śpi i nie marudzi a czasem to ciężkie chwile mamy. No ale wiadomo to jest małe dziecko i nie zawsze będzie tak łatwo. Najgorsze, że czasem nie potrafię jeszcze odczytać o co jej chodzi jak się denerwuje, płacze, marudzi. Z czasem się nauczymy...
Dzien dobry. Kingusia widze ze tez troszke przezylas,ale najwazniejsze ze dalas rade no i ze wszystko z wami ok;-) Bajeczka wiadomo ze tek samo jak my czasami mamy zle dni,maluszki tez tak czasem maja.A z czasem napewno sie nauczysz czytac dlaczego marudzi czy placze:-)A jak ogolnie Ty sie czujesz??I ile razy wstajesz w nocy na karmienie?? Madzia23 daj znac z Polski co i jak:-)
A wogole to widze ze ostatnio prawie nikt tu nie zaglada.Ja ostatnio przeziebiona bylam i 2 dni goraczke mialam wiec bylam bez sil zeby pisac,ale juz powrocilam do zdrowia wiec bede zagladac czesciej,a w weekend bylismy u znajomich wiec tez nie mialam w sumie jak
Milego dnia
Witajcie,
ja właśnie już jak na szpilkach bo przed podróżą do Pl byłam na placu zabaw i zapisałam dziś małego do przedszkola i ledwo się ruszam. kamilalopez to dobrze, że już zdrowa jesteś:-)
Właśnie myślę, żeby kupić to urządznie do słuchania serduszka, miała któraś z was to?
Dziewczyny jeszcze jedno pytanko czy któraś używała do porodu tens machine?Bo nie wiem czy warto interesować się tematem maureen jak samopoczucie?
pozdrawiam
karis jeśli chodzi o te urządzenie tens machine to ja Ci nie pomogę ;p nie wiem co to nawet
Ogólnie ja rzadko piszę, bo same wiecie - pierwsze dni maluszka w domku i tak jakoś czasu nie ma za bardzo, rzadko co...
a jedynie jak mała śpi staram się też spać
właśnie mała śpi od 13 , już 1,5 h ... ja oczywiście zdrzemnęłam się od 13 ale wstałam o 14 ... i spać dalej jakoś nie mogę
mała usnęła, a od 7 nie spała... po prostu tragedia, marudziła ile wlezie...
no i przedwczoraj odpadła jej pępowinka )
i wczoraj miała pierwszą kąpiel - oczywiście krzyk był jak na golaska była, ale jak się włożyło ją do wody od razu cisza jak makiem zasiał...