Szyszka dziękuję

ja bardzo chciałam Syna i ogromnie się cieszę, ale zawsze miałam takie przeczucie i w ciąży również, że będę mamą dziewczynki, więc moja psychika dopiero się przestawia z sukieneczek na bojówki :-)
Co do pyłków, to myślę podobnie jak
Lawendowy, ba jestem tego pewna. Jak dziecko ma się z tym wszystkim oswajać, gdy będzie trzymane pod kloszem? Ja mam taki przykład z życia, niemal w tym samym czasie co ja sąsiadom urodziła się dziewczynka. I ona zawsze wszystko miała sterylne, rodzice biegali za nią z chusteczkami antybakteryjnymi, żadnych produktów uczulających nie jadła itd. Ja wręcz odwrotnie, tata miał szklarnię, więc ja z nim całe dnie w tej szklarni "uprawiałam" po swojemu roślinki w ziemi, mieliśmy psy i koty i moja sterylna sąsiadka kiedyś zobaczyła jak piesek wyrwał mi ciacho z ręki, więc ja jemu z powrotem i do buzi- mało na zawał nie padła. Tamta już teraz kobieta jest uczulona na wszystko, chorowita- ja zupełnie nic

dziecko musi złapać odporność na bakterie, poznać co to pyłki. Wiadomo małymi kroczkami, ale bez "klosza"
