lawendowy super, że wracasz do życia ;-) mam nadzieję, że Twoje wyniki będą już teraz dobre i będziesz mogła wreszcie odetchnąć z ulgą. Sądzę, że i tak teraz najwięcej Twoich myśli zajmuje Zosieńka. Prawdziwa z niej królewna! :-) Aż mi się nie chce wierzyć, że wirtualny Wiktorek
Sylwii i wirtualna Zosia
lawendowej już są :-) tak samo w przypadku reszty rozpakowanych dziewczyn

Lawendowy czy Ty też już planujesz powiększenie rodziny? czy Twoje przygody póki co odwlekły plany w czasie?
Esiek ja też brałam lutkę w czasie badań prenatalnych. Kciuki za wizytę, choć już pewnie jesteś po. Daj znać co tam u maluszka
Niepokorna kciuki i czekamy na wieści
Megi faktycznie to czekanie musi być frustrujące, ja już mam schizy jak młody się nic nie rusza, tym bardziej, że tak jak piszesz - bywają dni kiedy szaleje, a są takie kiedy nie raczy mnie nawet szturchnąć i wtedy się boję jak diabli... u Ciebie to już kwestia dni, więc zobaczysz, że Cię "zbierze" ani się obejrzysz. Trzymam kciuki żeby to było jak najszybciej!
mazenka jak znajdziesz chwilkę to pochwal się co u Was
martaczi i super, że u Was nuda, lepiej niech nic się nie dzieje do co najmniej 38 tc

kiedy masz wizytę?
co do przytulania to u nas celibat. Przed moim krwawieniem w 14 tc zdecydowalismy sie sprobowac i efektem byl pobyt w szpitalu. Nie wiem czy to akurat to bylo powodem, ale zablokowało nas to na maksa, z resztą zdecydowalismy ze dzidzia najwazniejsza, a my wytrzymamy, w koncu to tylko 9 miesięcy ;-)
słyszałyście może o takim poglądzie/przesądzie nie wiem jak to nazwać, że istnieje pewna zależność między terminem porodu a tygodniem w którym po raz pierwszy poczuło się ruchy? ostatnio mnie koleżanka zaskoczyła, ze u nich tak się "nieformalnie" oblicza czas porodu i zazwyczaj się sprawdza - otóż do tygodnia, w którym po raz pierwszy poczuło się ruchy dodaje się 20 tygodni i o tym czasie "powinno" się rodzić. Myślicie że jest w tym coś prawdy?