ja nie wiem za czym jestem bardziej :-). Na początku byłam wyłącznie za cc. Ale przemyślałam, że mam za sobą kilka operacji, lekarz powiedział, że na pewno to już jest większe ryzyko niż w przypadku innych cesarek u kobiet, które nie były cięte. Poza tym jak przypomnę sobie ból pooperacyjny i że dopiero po miesiącu w miarę dochodziłam do siebie, to skłaniam się ku sn. Ale znowu boję się, że nie dam rady urodzić, dziecko się źle obróci, że mimo jakiś powikłań będą mnie zmuszać do rodzenia itd. Ale mam nadzieję, że szkoła rodzenia mnie uspokoi i będę mogła podjąć decyzję.
A do tego praca męża w delegacjach - boję się, że jak zacznę rodzić to jego nie będzie i będę musiała jechać sama do szpitala i urodzę bez niego :-(