• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

ciężaróweczki po in vitro

Coleta, w Ciechocinku ten Sowa nył?

No właśnie tak. Ja ich wcześniej nie znałam tylko mówiłam rehabilitantce, że mama wszystko co spali na cwiczeniach odrabia później przeze mnie w Cukierni Wiedeńskiej - na co właśnie rehabilitantka powiedziała, że to wyroby Sowy. I tak na wyjeździe poznałam Sowę :)

A jesli chodzi o tłusty czwartek mam ambicje sama zrobić chrust. Ostatnio robiłam... jak jeszcze mieszkałam z rodzicami a było to wieeeeki temu a teraz jakoś pojawił mi się syndrom budowani gniazda i piekę, gotuję, urządzam.. Ale... pewnie jak bym normalnie pracowała to i syndromu by nie było bo to także kwestia czasu.
 
reklama
Sowa ma też dobre chruściki. Ja nie dam chyba rady pączków w tym roku, bo mi takie ciężkie rzeczy nie wchodzą. Gustuję w tiramisu. Latem zabraliśmy córkę w Warszawie do Bliklego. Smakowało jej, ale wg nas szału nie było. By w Bydgoszczy jesteśmy cukierniczo rozpieszczeni. Mamy jeszcze kilka cukierni a'la Sowa. Aczkolwiek ostatnimi czasy w pracy i w domu prym wiodą domowe ciasta. Chyba nam się już trochę przejadły Sowy i sówki :-)
Ja nie mam syndromu budowania gniazda. Ja bym chciała wyfrunąć. A. Mi dziś dzwoni, co bym powiedzialła na wyprawę do Amazonii. Ta.... Po 25 tygodniu, jak się macica uspokoi. Póki co drugi dzień rozpracowuję wyprawę do laboratorium, tj. Gdzie blisko parking i nie trzeba się wspinać po schodach. Teraz kuszą w gazetach oferty katarskich linii lotniczych. Mają super ceny promocyjne na Daleki Wschód. Można sobie pomarzyć...
 
Ja składam się z samym sprzeczności - i domatorka i podróżniczka, i cicha i dusza towarzystwa, i wrażliwa i twarda sztuka, i uparta i ustępliwa i tak dalej.
Właśnie wczoraj zastanawialiśmy się czy może w marcu-kwietniu gdzieś jeszcze nie wyskoczyć - na takie ostatnie wakacje przed wariactwem, które się w lipcu zacznie. Pomysł bardzo nam się spodobał, zamierzem przepytać moją ginekolog co ona na podróż samolotem no i czy się "kwalifikuję", Ja tylko się martwię, że jak pojedziemy to się coś stanie (dostanę jakiegoś krwawienia czy cokolwiek) na co mąż powiedział, że w takim razie jak będzie zielone światło to wbierzemy jakiś cywilizowny zakątek.

Dziś byliśmy za spacerze i oglądaliśmy się za każdą parą z wózkiem... obserwowaliśmy wózki w terenie i na chodnikach a że w naszej ololicy mieszkają młodzi ludzie, wózkóe było naprawdę sporo :-)
 
madzialenak niektóre kobiety tak mają że chudną na poczatku. ja tez schudłam prawie 5 kg więc się nie martw. ja do tej pory w ogólnym rozrachunku przytyłam 10 kg a jem wszystko normalnie tak jak jadłam wczesniej

aisha współczuję diety...

misia zazdroszcze takich marzeń związanych z wyjazdami... my nigdy sobie na cos takiego nie pozwolimy:( brak kasy- a szczytem marzeń będzie kilka dni nad naszym morzem.

co do tłustego czwartku- moja ama trenuje juz od piątku- były paczki i zjadłam 10 na raz co w nocy odchorowałam zgagą i dziś były kolejne, ale już jadłam je ostrożniej.

przeżyłam zjazd i sesję mam już prawie za sobą. najgorsze egz zaliczone.:)
 
Coleta, moja koleżanka była w szóstym miesiącu w Turcji, ale tam bym nie zaryzykowała. Miałam tam taką klątwę Sułtana, że ta Faraona przy niej wysiada. Natomiast myślę, że jakieś Kanary czy Madera są ok, my na samym początku nieśmiało myśleliśmy o Kanarach właśnie w marcu, ale życie zweryfikowało plany.
. Aniołeczek, ale ja jestem już 15 lat po studiach, A. 20, a firmę prowadzi 25. Pracujemy też co do zasady po 12 h na dobę. Można powiedzieć, że każde z nas na kilku etatach. Ma to swoje złe i dobre strony. Jesteśmy naprawdę wypompompowani. W Polsce swoją drogą nie mamy szans na wypoczynek, bo A. Przegaduje dziennie przez 5 h przez telefon, a ja niewiele mniej. Za granicą i ludzie nam odpuszczają i my czujemy, ile kosztuje każda minuta, więc bez wyrzutów sumienia wyłąxczamy komórki. W UE już też są tanie rozmowy. Dla nas najlepsze wyjście to jechać, gdzie nie będzie zasięgu. Zresztą, gdy się pracuje w takim kolowrocie, trudno też normalnie odpoczywać. My musimy mieć wakacje pełne wrażeń i przygód, bo dla naszych zagonionych organizmów to za duży szok położyć się na kilka dni na plaży. Zresztą, cała nasza trójka złapała podróżniczego bakcyla i my koniecznie musimy sprawdzać, co jest za widnokrręgiem. Przy Maluchu będziemy musieli zwolnić tempo. A ja już właściwie to zrobiłam.
A ja spać nie mogę. Czytam "Czarodziejską górę", a to książka o tym, że lekarze w sumie sami nie wiedzą, czy leczą czy szkodzą :-) ja to sobie potrafię wybrać lekturę do szpitala.​
 
Hej Wam, dieta jakoś idzie :) Nawet lekko się po niej czuję. Fakt- chce się słodkiego w pewnych momentach- barrrrdzo! U mnie tłusty czwartek w tym roku odpada..będę tylko się przyglądać jak mąż je ;-), ale poradzę sobie z tym jakoś;-) Już nabrałam trochę sił do walki!
A ja gapa, ciąża na prawdę odmóżdża :-p Wstałam raniutko, wyszykowałam się, i w połowie drogi na badania (w tym obciążenie glukozą b, ważne teraz dla mnie), zorientowałam się, że mam też badanie moczu, na jednym skierowaniu...więc muszę zrobić wszystko razem, a nie nasikałam do pojemniczka cholerka:angry: No i co? Spowrotem do domu, jutro podejście nr 2:tak: Miłego dnia kochane Wam życzę!
Misia zazdroszczę, że Ci pączki nie wchodzą, ja wsunęłabym całą kopę:-p
 
A ja dziś zaraz kontrolne usg u profesora. Brrrrr..... Strasznie się boję, że powie, że nie ma poprawy albo jest wręcz gorzej. Ja wczoraj zjadłam karpatkę od Sowy. Coś mi się wydaje, że Maluchowi podobał się ten zastrzyk energii.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry