Hello,
Wczoraj nie zaglądałam na forum bo miałam najazd rodzinny, patrzę a tu temamt rosnącego brzucha, októrym właśnie wczoraj rozmawiałam z M. Ja mam taki smieszny brzusio - wygladam jakbym połknęła piłkę, po bokach wygląda prawie płasko i nagle bang - kula na środku :-) Wczoraj wspominałam jak to było od 8 mca -wtedy strasznie szybko mi brzusio rosnął i zaczął "przeszkadzac". Adidasy poszły w odstawkę bo nie byłam w stanie ich sama zawiązac, golenie nóg to był obowiązek męża, a bikini goliłam sama do lusterka. Moja przyjaciółka w tym samym czasie była dwa tygodnie naprzód w ciąży ale brzuch to miała duuuużo większy, przytyła 20 kg a jej "mały" ważył 4,5 kg - ledwo żyła, jeszcze był to okres mega upalów od maja do początku lipca było po 30 stopni. Marzyła żeby już urodzic, ale synusie ponoc lubią sobie posiedziec dłużej u mamusi i tak mały urodził się dopiero w 42 tc po wywoływaniu oksytocyną
A ja mam fazę na oglądanie Katastorf w przestworzach (katastrofy lotnicze), lepszego tematu nie mogłam sobie wybrac - moj mężuś leci w piątek do Paryża a ja tu się nakręcam. Mimo mrocznej strony jest to wciągające - czasami nie mogę aż uwierzyc w przyczyny. Wczoraj oglądąlam odcinek o rosyjskich liniach lotniczych, gdzie tata pilot dał swoim nastoletnim dzieciom popilotowac pełny samolot pasażerski. Niestety ten eksperyment kosztował wszystkich życie

Oczywiście r próbowali wszystko zatuszowac ale mieli pecha bo samolot był francuskiej produkcji i czarne skrzynki mógł odczytac tylko producent i nie dało się ukryc powodu katastrofy. Tak jakoś przypomniało mi to "obiektywne" śledztwo w sprawie Smoleńska. Rosyjscy spece wypowiadali się, że nie winią pilota bo katastrofa to splot różnych wydarzeń a tu zawinił konstruktor bo autopilot wyłączył się bez sygnału dźwiękowego...
Przepraszam, że o tym piszę ale mocno mnie poruszyła namiętnośc do tworzenia subiektywnej prawdy. Nie moge wyjśc z "podziwu".