Hejka dziewczyny, kto już łapie paranoję koronawirusową?

JA!
Pomijając to całe szaleństwo w mediach, wczoraj byłam na badaniu krzywej glukozy. No i siedzę sobie w poczekalni, walcząc z mdłościami i w pewnym momencie wchodzi para koło 70tki. Otwierają drzwi punktu pobrania krwi i babka mówi " Pan doktur kazał mi przyjść i zrobić wymaz z nosa i gardła, bo mogę tego korona mieć".....oczywiście już umarłam i odsunęłam się w najciemniejszy kąt poczekalni o rozmiarach jakieś 3x4 m. W mojej głowie plątanina myśli....uciekać? owinąć się torbą? o nie...moja kurtka jest tuż koło tej babki...Pokręcili się trochę, pani z punktu kazała babce samej sobie pobrać te wymazy w toalecie dla pacjentów....no i poszli. No i zgadnijcie o czym myślę od wczoraj....czy dobrze umyłam ręce po powrocie? ile jeszcze takich babek łazi o mieście?....masakra