Witam was dziewczyny☺ od kilku dni was obserwuje i w końcu zdecydowałam się napisać. Obecnie jestem w 31 tygodniu ciąży i od stycznia zmagam się z nawrotom nerwicy. Jest cholernie ciężko bo dziadostwo wrócilo ze zdwojoną siłą, ale jak narazie udaje mi się przetrwać bez leków. Nerwica lękowa dopadła mnie 8 lat temu, na początku ciężko było mi uwierzyć, że to tylko nerwica i doszukiwalam się u siebie różnych chorób ganiajac od lekarza do lekarza... dopiero po roku zdałam sobie sprawę ze skoro tyle przetrwałam i nigdy nic mi się nie stało to musi coś w tym być. Zaczęłam pracować nad sobą starając się bagatelizować objawy chodź było to mega trudne, ale z czasem zaczęło puszczać i znowu mogłam normalnie żyć. Objawy nie zniknęły na dobre bo w stresujących sytuacjach wracały, ale nie były już na tyle uciążliwe. Dwa lata później zaszłam w ciaze i również zmagalam się z nerwica, ale dałam rade przetrwać bez leków z czego jestem mega dumna☺ po porodzie moja nerwica zniknęła na 5 lat, zdążyłam juz o niej zapomnieć ale niestety jak widać ona nie bardzo. Nigdy nie brałam żadnych leków jak i nie zdecydowałam się na psychoterapię... strasznie żałuję, że nie zdecydowałam się na terapię wcześniej bo być może moja nerwica zapomniałaby o mnie na dobre. Obecnie jestem po 5 spotkaniach z psychologiem i zaczynam widzieć światełko w tunelu☺