Hej dziewczyny dawno mnie tu nie było i właśnie skończyłam czytać zaległe posty. Ja też cierpię na nerwicę od dwóch lat. Jestem w 25 tygodniu ciąży. Też cały czas sobie wkrecam, że przez te nerwy coś będzie mojej dzidzi. Moja ginekolog powiedziała mi, że dzidzia jest chroniona przez płyn owodniowy. Trochę mnie to uspokoiło, ale i tak jak ledwo coś mnie zaboli już się cała trzęsę. Też mam lęki że z tych nerwów coś sobie zrobię, że nie wytrzymam, jednak tłumacze sobie że skoro się tego boję to jakim cudem coś mogłabym sobie zrobić. Mojego męża nie ma w domu , jest na misji i tak naprawdę jestem sama z tym wszystkim. Też czasami nie mogę sama być za długo w domu bo dokładnie tak jak Wy wpadam w histerie. Na pocztatku bałam się że poronię (pierwsza ciaze poronilam) a teraz boje sie ze urodze przedwczesnie. Moja ginekolog upewnia mnie że nic na to nie wskazuje. Dzidzia rośnie, szyjka się nie skraca, łożysko w porządku a mimo to te leki są. Dostałam od psychiatry relanium doraźnie i fluxemed - ale tego drugiego nie biorę. Sporadycznie wezmę relanium, a po porodzie jak mnie dopadnie depresja to wtedy zacznę się leczyć