Ja też jak miałam atak na początku to byłam przekonana że wyląduje w szpitalu , cieszę się że nauczyłam sobie JAKOŚ z tym radzić ... Aczkolwiek ten szpital to nie jest też koniec świata. Moja koleżanka z studiów ze względu na sytuację w domu wpadła w nerwicę , wogole przestała spać , dostała ciężkiej nerwicy ,cały czas płakała, miała zmiany w potylicy konkretne z tego powodu , dlatego musiała wylądować na 3 miesiące w szpitalu psychiatrycznym, od wyjścia mija już 3 rok i nie ma wogole objawów nerwicy, mówi że cieszy się z każdego dnia że może pić herbatę , siedzieć na balkonie , czytać książkę. Mój psycholog mi kiedyś zaproponował wyjazd do Mosznej dla nerwicowcow , muslalyscie jechać kiedyś w takie miejsce na terapię ?
