Ja akurat dzisiaj spałam całą noc. Martwi mnie tylko skrzeczacy kaszel mojego synka, zapewne jutro zostanie ze mną w domu, co przy mojej leżącej ciąży nie napawa optymizmem.
Gosiu ja mam nadal kiepski nastrój, czuję w środku lęk, boję się, że to się nigdy nie skończy, że nie wyjdę z tych zaburzeń lękowo depresyjnych. Tak bardzo chciałabym móc cieszyć się tym co mam, a mam dużo: kochanego męża, dziecko, rodzinę. A jednak jest w środku coś co mi na to nie pozwala i nie wiem jak sobie z tym poradzić. Nie umiem zaakceptować mojego stanu, ciężko nim uwierzyć w to, że to hormony mogą powodować aż takie wahania nastroju.