Czytałam ale nie widzę u siebie natrectw, wiem natomiast ze jestem w tej chwili źle do niego nastawiona. I mimo, że mówię mu o tym że w moim poczuciu jestem na niego zła za całokształt jaki miał miejsce w ostatnich miesiącach i w momencie kiedy próbuję oczyścić atmosferę to on znów jak dziecko się obraża. I nie odzywa cały dzień w do mnie słowem. To nie są awantury. Po prostu zaczynam coś mówić on ma odmienne zdanie więc się obraża. Robi mi na złość wtedy a przynajmniej tak myśli że robi i np nieje tego co przygotuję tylko idzie do mamusi. Nie może że mną posiedzieć na ogródku bo to zamulanie ale jak będziemy siedzieć w domu to będzie ok bo to inne zamulanie. Oczekuję że będę się dostosowywać. Nie pomogą mi nie licząc np wyprowadzenia psów na spacer. Nie pracuje obecnie ale ma próblem z po sprzątaniem po śniadaniu które on jadł. Brak komunikacji pomiędzy nami takiej normalnej. Mam wrażenie jakbyśmy nie mieli o czym rozmawiać więc milczymy. Z nikim z rodziny i znajomych tak nie mam. Teraz to może zaczynam się zastanawiać czy to ma sens? Liczę jeszcze ze jak wróci do pracy to relacje się polepsza. Jednak z każdej kolejnej takiej sytuacji że on się obraża o pierdoly bo np zaczęłam się śmiać 3 tyg temu z tego że jego komentarze na fb wyglądają czasem jakby był dzieckiem fb. I on nagle po 3 tygodniach wczoraj mi wypomina że tak powiedziałam i obraził się bo powiedziałam że mam prawo tak sądzić przecież i mu o tym powiedzieć.
Później pojechaliśmy na działkę w planie było że na ok 2h przynajmniej okazało się się trzeba przyciąć trawę i żywopłot bo nagły atak wiosny (działka z domem domem do remontu kupiłam zanim byliśmy ze sobą i powoli remontuje go żeby się nie zadłużyc nigdzie. Nigdy nie ukrywalam że będę chciała tam kiedyś mieszkać! ) i zeszło dłużej. Bo sam on nic nie pomaga bo to zamulanie oczywiscie ale leżenie w domu i tv to jest ok. W trakcie robił się grill więc mówię zjedz i się zbieramy. To on nie będzie jesc bo nie. Chociaż 30 minut płakał że głodny już jest. Więc on jest myśli że to taka kara dla mnie będzie jak on nie zje. Wymyślił więc sobie ze nagle po 2 tygodniach przerwy będzie se spał u mnie chociaż nie rozmawialiśmy o tym wcześniej że nagle mu się zachciało. Ale tak jak mówię cały dzień powiedział dwa zdania do mnie i to tylko dlatego że musiał mi odp.
Zadal mi pytanie czy ma u mnie spać, bo więc ja na to że cały dzień się nie odzywa to mi obojętne czy zostanie czy nie bo jak będziemy milczeć to i tak jakbym sama była. To bez słowa wyszedł i się nie odzywa znów. Obiecałam mu tylko że go nie będę zabierać go już na te działkę skoro to dla niego taki ból. Sam nie ma innego planu na życie. A teraz mu wszystko przeszkadza, że mam dwa psy które są ważne i muszę wrócić do domu by wyjść np z nimi na dwór. Ze nie chce się non stop wyreczac koleżanka czy bratem w opiece nad nimi.
Nie wiem w sumie co dalej, wiem że czuję blokadę w sobie od pewnego czasu i to jego zachowanie jest ta blokada. Może to to o czym mowisz pierwszy raz się z tym spotykam. Sama nie wiem w sumie.
Naprawdę chcę oczyścić atmosferę i pogadać ale on nie potrafii zamknąc pewnych spraw a naprawdę czasem wydaje mi się że to takie głupoty. Ze za często patrzy on na innych. Np że jego koledzy mogą wypić i jeszcze iść z partnerka na miasto cos zjeść a ja proszę odkąd jestem w ciąży by nie pił bo zapach alkoholu powoduje wymioty u mnie. A on ze jedno piwo i kilka kieliszków wódki to nie picie :/
Może mam fobie że wszytko mi przeszkadza ale nie ma rzeczy która by zrobił tak jak jak bym chciała.