od 5.01.06 jestem na L-4, miałam wypadek w pracy z kolanem i do pracy dłuuugo nie wrócę.
Pod koniec macierzyńskiego, albo ciut później (o ile w pracy dostanę cały urlop) chciałabym iść na operację kolana, potem mieć rehabilitację - tym sposobem mogłabym podchować malutką, nie zatrudniać opiekunki, ani oddawać jej do złobka. Zobaczymy co wyjdzie z moich zamierzeń...
Dzisiaj przymusowo wstałam po 8

, upiekłam babkę, eklerki, poogarniałam domek i czekałam na moją ukochaną koleżankę. Pół dnia się żegnałyśmy - moja towarzyszka siłowni, sklepów, kosmetyków itp. zakochała się i wyjeżdża w nast. tygodniu na stałe za granicę. Strasznie mi smutno z tego powodu!!!
Normalnie mój plan dnia wygląda tak: rano o 7 robię mężowi kanapki do pracy, razem jemy śniadanie, potem on jedzie do pracy, ja albo się jeszcze kłade, albo wstaję - szwędam się po domu, zaglądam na BB, przeważnie czytam książki i czasopisma, słucham muzyki, gotuje obiad, trochę się nudzę, plotkuję z kolezankami z BB na gg

Po sklepach nie biegam, bo jest slisko i boję się sama wychodzić.
Jutro będę szyła flanelowe pieluszki - w sobotę kupiliśmy flanelkę w sklepie - różne wzory

Te z allegro jakoś mi nie podchodziły, ja już we wrześniu upatrzyłam sobie w sklepie wzory flaneli na pieluszki i pościel...
Pościel będę szyła pod koniec lutego/na początku marca... Chciałam zrobić cos od siebie dla mojej Agaty.
