reklama

Co zrobić ?

Michalina1993

Fanka BB :)
Mam 10 miesięcznego Synka. Od paru tygodni czuje 'obojętność' do niego. Kiedyś mogłam z nim się bawić przez pół dnia a teraz jest mi źle jak przebywam z nim w jednym pokoju. Tak samo czułam kiedy się urodził i walczyłam z depresją. Niestety ,nie mogę go nikomu podrzucić ,bo z mężem mieszkami sami w UK. Nie radzę sobie z nim jak i sama ze sobą. Jak mam go uśpić i wysłuchiwać tych wrzasków to mnie skręca i mi się wszystkiego odechciewa. Niestety nie mogę sama pobyć w domu nawet jeśli mąż jest z nami. On nawet o tym niechce myśleć jakbym chciała pojechać odwiedzić młodszą siostre która mieszka od nas 4h samochodem. Myślałam żeby iść do pracy chociaż na weekendy i żeby psychicznie odpocząć od domu ,ale na to również mąż niechce się zgodzić. Jego pomoc to tylko z wielkiej łaski ... Sam tego nie zrozumie jak się czuje bo idzie do pracy i nie musi wysłuchiwać marudzenia itp. Niewiem co robić ,bo już mam taką ochotę się spakować i iść w p***u [emoji29]
 
reklama
Większość normalnych samców powinna mniej więcej zdawać sobie sprawę, ze dziecko bardzo rzadko wyglada słodko, uroczo i niewinnie niczym w reklamach Gerbera. Dziecko to ciężka harówka dla obojga. Najpierw facetowi powiedzieć a potem dać mu bezpośrednie doświadczenie w postaci płaczącego niemowlęcia po to by samemu ulotnić się szybciutko na godzinkę czy dwie. Gwarantuje, ze po naszym powrocie facet będzie w pełni zreformowany. Wykończony ale zreformowany.
 
reklama
Powiem Wam ja nie miałam zbytnio problemów z tym żeby zostawić małą z tatą i sobie wyjść. U Nas było tak że ja wychodziłam na zakupy czy gdzie tylko chciałam a tatuś siedział z córką po pracy. Karmił, kąpał usypiał a ja miałam czas dla siebie. Teraz już trzy latka to się bardziej sama sobą zajmuje. Ale jak była malutka sam się pchał do obowiązków, miała miesiąc to leżał z nią do południa w łóżko i rozmawiał z nią bądź mówił Ty sobie idź gdzie chcesz ja się zajmę bąblem a mi to było na ręke
 
Ja tez nie. W końcu to tez dziecko mojego męża i oni musza sobie wyrobić swoje własne relacje, małe prywatne nawyki. Pobyć trochę ze sobą sam na sam. To ułatwia wytworzenie więzi między nimi.
Mam to szczęście, ze mąż jest wspaniałym tata i chętnie się mała zajmuje, a ta odpłaca mu niesamowitym uwielbieniem. Jak on z nią zostaje to ja mam chwile oddechu, czas na posłuchanie własnych myśli czy choćby na wypicie CIEPLEJ kawy. A jak wracam to ja stęskniona, ona stęskniona i jest dobrze.
 
Powiem Wam ja nie miałam zbytnio problemów z tym żeby zostawić małą z tatą i sobie wyjść. U Nas było tak że ja wychodziłam na zakupy czy gdzie tylko chciałam a tatuś siedział z córką po pracy. Karmił, kąpał usypiał a ja miałam czas dla siebie. Teraz już trzy latka to się bardziej sama sobą zajmuje. Ale jak była malutka sam się pchał do obowiązków, miała miesiąc to leżał z nią do południa w łóżko i rozmawiał z nią bądź mówił Ty sobie idź gdzie chcesz ja się zajmę bąblem a mi to było na ręke
Moj Mąz niestety ale wraca do domu i owszem bierze młodego odemnie ale na chwile co obiad zrobię ,bo w ciągu dnia nie ma czasu ale odrazu po obiedzie muszę Synka nakarmić ,przebrać i uśpić... Niestety wczoraj nie mogłam odłożyć go do łóżeczka ,bo płakał i mąż wparował i z wielką łaską go już uśpił ...
 
Od 9-17 i jeszcze programista no sorki i nie ma siły na opiekę nad dzieckiem? Mój pracuje jako wykończeniowec wnętrz (budowlanka) własna firma od 6.30 /7 do 18 i miał oraz ma ma do teraz siły dla małej. Ale każdy jest inny nie zmusisz na siłę żeby bawił się z synem. A weekend?
 
Pracuje od poniedziałku do piątku jako programista 9-17. Jest w domu ok 18 to ja wtedy robię szybki obiad a on bierze małego na dosłownie pół h. Po obiedzie ja ogarniam małego on myje gary i siada przed tv.
Ooo... Nie chce oceniać, bo nie wiem jak dokładnie wyglada wasze życie, ale podejrzewam, ze on o zmęczeniu nie ma zielonego pojęcia!
 
reklama
Hej, przeczytałam właśnie wątek i chyba mi się lepiej na sercu zrobiło, że nie jestem aż taka beznadziejna i każdy ma prawo do załamania. Moja córka ma ponad rok, jest wyczekanym i upragnionym dzieckiem, a ja mam podobne odczucia do autorki. Mój mąż co prawda zajmuje się nią dużo i chętnie pomaga, ale ja czuje się z tym chyba jeszcze gorzej. Mam wrażenie, że to on zajmuje się nią o niebo lepiej, a ja jestem potrzebna tylko po to żeby dostała swojego ukochanego cycusia:-( O sobie zapomniałam zupełnie, a najgorsze jest to poczucie beznadziei.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry