cześć Agutka!
Ja to bym chciała najchętniej temat Cary i jej życia zakończyć i chciałabym Cię Caro prosić byś nie wymagała od nas współczucia bądź wsparcia w sytuacji gdy Twoje życie tak wygląda...Oczywiście nie oznacza to to, że nie chcemy byś pisała na tym wątku.
Przepraszam...
Najlepiej wysłać dziecko na nauczanie indywidualne, co za nauczyciel...

Musisz jakoś Maluchy zabawić albo np zakupić jakąś zabawkę, która ich zainteresuje na jakąś dłuższą chwilkę dać im ją wtedy i spróbować ze spokojem odrabiać lekcje.
Ja bliźniakom tłumaczę, ze teraz odrabiamy lekcje z Fiodorem, ze muszą się sami pobawić czasem wychodzi czasem nie, ale właśnie zajęcie ich przez kolorowanie przyniosło efekt.
Basia a myślisz, że ja mam do tego cierpliwość? Czasem mam ochotę walnąć pięścią w stół i rzucić wszystko, ale niestety... nie sprawdzisz zadań albo zeszytów to może czegoś zapomnieć, nie odrobić i zarobić pałe...
A tak w ogóle to gdy ja chodziłam do 4 klasy nie było takiego nawału materiału... Uczyłam się sama a tutaj dzień w dzień siedzimy z Fiodim nad lekcjami, czasem po pare godzin a on do tego wszystkiego jest naprawdę bystry...

