Hmm jeśli będziesz stawiac na swoim to najbardziej ucierpi Twój L. - bo będzie między młotem a kowadłem....
Masz racje,ale jako ojciec powinien wtłuc im do łbów,że pewne zasady dobrego wychowania istnieją.Przecież to nie tak dużo.W końcu jego syn to niby mądry,wykszta łcony facet - nauczyciel wf w gimnazjum- sam wpaja dzieciom jakieś zasady,a sam ich nie zna.Wystarczyło tylko przyjść i powiedzieć normalnie,nie robić z tego jakiejś tajemnicy czy szeptać za moimi plecami-głupie to,ale mnie naprawde wkurza.Zna mnie nie od dziś i zna moje zdanie na temat takich rodzinnych imprez- normalne,że nie będe się tam wcinać,gdzie jest eksowa- nie musiał się z tego powodu obawiać,ale samo przez sie zachował się głupio.Ja z kolei też jestem uparta i czasami z dużo powiem niż powinnam- niech wie co ja o tym myśle- nie będe po prostu nadskakiwać komuś kto tego nie docenia.Nie pisałam wam tego jeszcze,ale czare goryczy przepełnił fakt,że wczoraj G. pożyczył od nas auto bo niby jadą do kościoła na wieś do młodej matki- miał za 2 godziny wrócić i wrócil,ale po 6czy 7 godz i najgorsze jest to,że naszym autem woził eksową bo chciała jechać do Anety matki na święta i to mnie dobiło.Mój samochód,moje paliwo bo Kazia ma ochote się przejechać.Czy postąpiłybyście inaczej niż ja?Nie wytrzymałam i powiedziałam otwarcie przy Grześku,że po raz ostatni dostał samochód- tu L. się oburzył- bo jak dlaczego ma go synkowi nie pożyczyć?Ale jak dowiedzial się kogo on woził od razu zamilkł.
Narazie ciche dni L. siedzi i duma...może w końcu coś do niego dotrze i zacznie logicznie myśleć.Ja osobiście jestem uparta i zawzięta - napewno tak szybko nie odpuszcze- bo niby dlaczego?Ja swoje sprawy z eksem potrafie jakoś załatwić bez uszczerbku na naszym związku,ale on spraw swojej rodzinki nie potrafi odpowiednio załatwić.Ja jestem zmęczona tym wszystkim,zła,wściekła bo nawet w święta nie mam spokoju.Młynią z każdej strony.
Czasami takie spięcia są potrzebne ,ale budujące nie burzące.
Same wiecie bo nie raz pisałam jakie cyrki odstawia mi jego rodzina,ale jak coś to oni są najlepsi,najbardziej zżyci,rozumni itp.
No choć troche sobie ulżyłam mogąc się wam wygadać.
A jeszce mój Łukasz pierwsze święta spędza poza domem i to mnie też przytłacza.