trzymam kciuki za kwitnaca milosc. zdecywowanie lepiej sie zyje,jak ma sie z kim dzielic smutki i radosci...no moze to jeszcze bedzie mi dane...bo narazie z moja kruszynka same sobie radzimy i w sumie niby bym chciala, zeby ktos sie pojawil, ale jednoczesnie nie bardzo widze szanse, w sumie na tej mojej wsi ciezko kogos nowego poznac, a poza tym jakos nie wyobrazam sobie tego. jeszcze ten zwiazek z ojcem malej siedzi we mnie...
a z czego te inhalacje? (chyba nie doczytalam dokladnie) bo ja tak jak pisalam znow chora jestem i tez postanowilam sie inhalowac olejkiem eukaliptusowym i sosnowym. i powiem, ze duzo lepiej mi. wiec tez polecam!