reklama

Codzienne rozmowy Samotnych rodziców

reklama
do mnie położna przyjechała 3 razy i za ostatnim razem powiedziala Wpadne w przyszłym tygodniu......... i już nie wpadła..:eek:

Najwyraźniej stwierdziła że nie potrzebujesz już pomocy. Moja mnie strasznie zestresowała. Zamiast pomóc mi przy kąpieli czy rozwiać kilka niepokoi to jeszcze to wszystko wzmocniła.
 
Koleżanka opowiadała mi jak przebierała swojego miesięcznego synka. Ubrała go w śpiochy i zobaczyła że brakuje guzika - okazało się że jakimś cudem mały miał go w buzi i go ssał. Magda mało nie zeszła, tak się przestraszyła

Wiesz przypomniała mi się historia z moim Łukaszem.Miał może z 2 latka i dorwał gdzieś małego gwożdzika w wsadził sobie do nosa.Poleciałam z nim na pogotowie .Tam lekarz skierował nas na dyżur laryngologiczny do Lubina .Zajechaliśmy karetką na miejsce a tam lekarz stwierdził że w nosie nic nie ma.Byłam przerażona bo pomyślałam,że gwóżdż poleciał dalej.Wracamy do domu bo kazano mi go bacznie obserwowa czyy nic się nie dzieje.Przyjeżdzam rozbieram mu spodenki- a miał założone ogrodniczki a tam wylatuje gwóżdż.Okazało się,że jadąc w tamtą strone on sobie kichnoł i gwóżdż wylecial za ogrodniczki i dlatego laryngolog nic nie widzial w nosie no bo jak?
 
U nas była na okrągło ale raczej z ciekawości bo ja wiedziałam więcej na temat postępowania z takimi szkrabkami niż ona.Najśmieszniejsze w tym było to,że to ona odemnie się więcej nauczyła niż ja od niej..
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry