reklama

Codzienne rozmowy Samotnych rodziców

mamo Julci ale przygoda...

a ja nie mogłam sobie poradzić z moim dwulatkami, nie chcieli spac, co weszlam do pokoju to Oliwier był w łóżeczku Amelii, ale w końcu się wkurzyłam (jak zwykle gdy nie chcą spać) podniosłam głos, pogroziłam, ułożyłam i zasnęli po godzinie cholerka
a ja dzisiaj robię spaghetii i nam i dzieciakom ;)
 
reklama
Wreszcie przyjechala.Ja to chyba mam male sloniatko w domu,:-Dmoj synek wazy 5640:szok:,ale w zwiazku z zoltaczka musimy isc zrobic dodatkowe badania:-(,teraz uciekamy na spacerek...papatki
 
a ja mam dzisiaj na obiad to co wczoraj.... to znaczy M ma to na obiad,bo ja jestem na diecie i za duzo nie jem. musze schudnąć. chociaz waze tak jak przed ciąża,ale nie podobam sie sobie-niewiem dlaczego?:no:

Zonia spi wiec mam chwilke dla siebie i zrobie sobie lekki makijaż,jak sie obudzi moje słoneczko to wychodzimy na spacerek.:-D
 
I ja już dołączam do was.Obiad gotowy,zjedzony,gary pomyte.Tatuś poszedł na budowe więc mam chwile czasu.U mnie dzisiaj bagienna zupa czyt.szczawiowa i pierogi z jagodami- sama zbierałam..
 
Historia z mojego życia.

Miałam może 7 lat - i coś mi strzeliło do głowy by włożyć imitację perły do nosa. Kiedy już mi się z nudził w nosie chciałam go wyjąć - nie mogłam i zamiast dmuchnąć albo jakoś od góry kombinować ja wpychałam go coraz głębiej - no i się popłakałam bo nie miałam się czym bawić. Poszłam do mamy która zrobiła akcje "panika" - zawieźli mnie (pożyczyliśmy samochód od sąsiadów) na ostry dyżur w szpitalu. Tam wyjęli mi kulkę - pan doktor ze stoickim spokojem mówił że takich przypadków (groch, fasola, guziki itp) ma mniej więcej 3 w tygodniu.
 
Wiesz moja siostra też swgo czasu miała manie wkładania do nosa wszystkiego co się tylko tam mieściło.Kilka razy wsadziła fasole i nie obyło się bez interwencji lekarza.A najczęściej wkładała tam sobie kwiatki bo jej pachniały..Moja mama miała z nią utrapienie.Ja z kolei pchałam się zawsze do prądu.Do dziś nie zapomne jak włożyłam jakiś kabel z radia chyba uziemnienie czy antene do kontaktu-to był ostatni raz-tak mnie kopło,że wpadłam pod łóżko.Dobrze że nic się mi nie stało ale tak się wystarszyłam,że do dnia dzisiejszego boję się prądy,Nawet jak zmieniam żarówke wykręcam korki,
 
ja pamietam kiedy bylam małym dzieckiem-mialam okolo 4lat,moja siostra 2 latka a brat byl bardzo malutki bo pamietam ze spal w wozku,a mama pobiegla szybko do sklepu i zostalismy sami w domku,mi bardzo chcialo sie pic,a nie mogłam dosiegnąć do kompotu wiec dosiegłam do kranu,niewiem jakim cudem,i odkrecilam wode zeby wlac w szklankę i nie mogłam jej zakręcić bo kreciłam kurkirm w złą stronę i woda leciala coraz mocniej... efekt taki ze cale mieszkanie zalane,bo akurat w zlewie było zmywanie i było zatkane wiec cała woda wylatywała na podłogę,a my wszyscy trzej ryczeli i darli sie w niebogłosy,sąsiadka wybiła nam szybe,bo ja z siostrą krzyczałyśmy ze umieramy,a mamy nie ma. i tym oto sposobem jestesmy uratowane.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry