Brita- nie chce tłumaczyć rodziców Twoich bo ich nie znam. Może to jednorazowe "puszczenie nerwów". Dla nich to też nowa i trudna sytuacja. Przecież każdy z rodziców wyobraża sobie, że ich dzieci takie historie nie dotyczą i nigdy nie spotkają. Spróbuj porozmawiać za jakiś czas z rodzicami bez emocji. Ale to ty musisz wiedzieć na czym stoisz w kontaktach z nimi, czy to przejdzie i będziesz dalej mogła liczyć na ich wsparcie i zrozumienie. Kontakty jest popsuć bardzo łatwo.... w nerwach trzasnąć drzwiami.. nie odszywać się potem .... Naprawić bardzo trudno... a czas potem wszystko weryfikuje i wiele rzeczy możemy żałować....
A dlaczego nie powinnaś się z kimś wiązać? Nie rozumiem... Nie chcesz czy czujesz jakąś presję?
Szczerze to bardzo szybko zaczęłaś się spotykać z Ktosiem. Dla mnie za szybko ale każdy ma inne odczucia. Najpierw trzeba zamknąć i uporać się z tym co było żeby zaczynać coś nowego..
Wyjazd z Warszawy? Może to i dobry pomysł aby zacząć wszystko od nowa.. Jeśli masz taką możliwość. Ale to nie może być impulsywna decyzja podyktowana kłótnią z rodzicami.. Powinna być rozważona i przemyślana.
A EX jeszcze nie raz Cię zaskoczy swoją niedojrzałością.... naprawdę... i kiedyś myślałam, że do tego nie idzie przywyknąć... Mnie po kilku takich ekscesach przestała opadać szczenna ze zdziwienia bo już myślałam, że zostanę szczerbata... Musisz po prostu zakwalifikować EX do form tzw. bezkręgowców, które to w przeciwieństwie do normalnych ludzi nie mają tak zwanego kręgosłupa moralnego i prawidłowego systemu wartości i priorytetów.... Jak zakwalifikujesz i będziesz się spodziewać tego czego po takich formach spodziewać się mozna nic Cię już nie zaskoczy i nie rozczaruje..
Brita i tak podsumowując- daj sobie czas. Wszystko dzieje się u Ciebie tak szybko... A wszystko wymaga trochę czasu- poukładanie siebie na nowo też.
Życzę Ci jednak miłej słonecznej soboty. Weź synka idźcie do parku beztrosko poleżeć na kocyku i zajadać lody waniliowe...

)
-------------------------------------------------------------------------------------------
A my jedziemy dziś do kina. Trochę żal bo piękna pogoda ale A. się uparła. A ja nie protestuję i chyba pierwszy raz cieszę się na sam film który wybrała a nie z tego tylko, że ona się cieszy... A jedziemy oczywiście na
Smerfy 
))