reklama

Codzienne rozmowy Samotnych rodziców

czechow jakis czas temu widzialam w tv kobiete, ktora przekonywala, ze juz 7miesieczne dziecko mozna nauczyc czytac - znaczy sie odrozniac tabliczki z roznymi nazwami, np tata, mama, etc. i na angielski tez swoje dziecko zapisala. a dla mnie to glupota, przerost chorobliwych ambicji rodzicow i okradanie dziecka z dziecinstwa. nawet nie dziecka, co niemowlaczka.

a szkole rodzenia to mam fajna, na pierwszych zajeciach przegonili nas przez caly oddzial, wiec nie bedzie juz takiego strachu jak przyjdzie co do czego.
jedyne co mi sie w szkole rodzenia nie podoba, to cholera to, ze nie jestem tam ze swoim partnerem, tylko z tym dupkiem, ktory mnie zostawil. myslalam, zeby zamienic go na siostre, ale ona polowe zajec musialaby oposcic i jest spora szansa, ze nie wroci z urlopu na czas porodu. wiec zostaje mi tylko on. wrrr
 
reklama
hej mamciu, olka witaj,wreszcie sie pojawiłaś;-) dori cześc, jagoda hej, czechow halo, a gdzie pirlot?
a on pewnie obchodzi dzien taty:-D
wszystkiego naj naj naj
 
WItaj Dori79 nie znamy się. Tak czytałem co napisałaś i... Czy Ty chodzisz do szkoły rodzenia z facetem z którym już nie jesteś?? Jeżeli tak to dlaczego??

Pozdrawiam


Witam też Cię natka86
 
WItaj Dori79 nie znamy się. Tak czytałem co napisałaś i... Czy Ty chodzisz do szkoły rodzenia z facetem z którym już nie jesteś?? Jeżeli tak to dlaczego??

Pozdrawiam


Witam też Cię natka86

no na to wyglada. ja moze jakas potluczona jestem, troche masochistka, ale ja nie moge za dziecko podjac decyzji, ze nie bedzie mialo ojca. skoro moj obecnie juz byly partner zdecydowal za nas, ze nie bedziemy razem, to ja nie chce brac na siebie odpowiedzialnosci, ze i dziecko zostanie tylko ze mna. czas pokarze, czy chociaz rodzicami bedziemy umieli razem byc. w koncu to nie moje, ani nie jego, tylko nasze dziecko, tak? swoja zlosc na niego, urazona dume czy co ta jeszcze powinnam wsadzic miedzy bajki i skupic sie na tym co teraz najwazniejsze, czyli sprowadzeniu naszego synka na swiat. wiec chodzimy do szkoly rodzenia i szykujemy sie na wspolny porod.... i tu sie przyznam, ze zaczynam sie lamac. bo wspolny porod to bardzo intymne przezycie, wymagajace bliskosci, troski, ciepla i wzajemnego zaufania. a na te chwile cos takiego nas nie laczy. powiedzialam to mojemu ex dzisiaj. tak na spokojnie (bo nasze relacje sa wciaz bardzo nerwowe - w koncu to dopiero 4 tygodnie jak zwinal zagle, a w tzw miedzyczasie bylo bardzo wybuchowo miedzy nami). powiedzial mi, ze jemu bardzo zalezy, zeby byc przy porodzie. ale samo zalezy to chyba za malo, prawda? oczywiscie mozemy postawic na swoim i odbebnic ten obowiazek razem, ale bede sobie za to plula w brode do konca zycia.
w kazdym razie stanelo na tym, ze sie zastanowi jak to zmienic. wspomnial o tym, zebym wrocila do domu (teraz sypiam u siostry na kanapie). zapytalam po co wracac do domu, w ktorym nikogo nie ma?
dam mu troche czasu na myslenie.... moze wreszcie cos drgnie i przynajmniej nie bedzie mnie tak bardzo wqrwial.
 
wstancie juz. od dwóch godzin na was czekam :)
jakie plany na dzisiaj? bo ja chyba pojade do domu zrobic pranie (szykuje ubranka dla mojego Fąfelka, dostałam tego na tony, szczesciara ze mnie co?)
no i moze uda mi sie skoczyc jedna z czterech książek, jaka teraz czytam i skocze po nowa Grochole... czytam ile wlezie, bo za pare tygodni bede juz tylko czytac skale na termometrze do kąpieli i przepowiadac przyszlosc z zawartosci pieluszki. nie moge sie doczekać :)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry