Aga82 mój też ostatni tydzień, choć jeszcze zobaczymy czy mi szef czegoś na część lipca nie wymyśli, bo tak zbieram Krystiana gdzieś po za miasto. Ja się muszę uczyć do końcowego egzamu, ale jakoś damy radę ;-).
Natka fajna niunia :-), nie mówię, że wszystkie dziewczynki są grzeczne, ale częściej się zdarzają grzeczne egzemplarze wśród nich ;-). A mój to jakoś wyjątkowo łobuziak jest. Jak był malutki to miał kolki, do tego za szybko jadł i musieliśmy go odbijać, bo jak nie to bolał go brzuch i nie mógł spać. A na odbicie czekałam i 40-50 minut, oczywiście nosząc go w pozycji pionowej.
W ten sposób spędziłam pierwsze 4 miesiące, bo tatuś wtedy pracował w takich godzinach, że na kąpiel wieczorną z trudem zdążał.
W nocy po kilka pobudek, momentami to nie pamiętałam, że go odłożyłam do łóżeczka albo wzięłam z łóżeczka w takiej byłam formie

.
A jak zaczął ząbkować to zaczął się budzić co 40minut. Kilka nocy nie przespał wogóle. Akurat się tak złożyło, że ja świeżo wróciłam do pracy. I po takich kilkunastu pobudkach w nocy to pięknie spałam pod układem laboratoryjnym, z przerwami na odciąganie mleka, bo przecież nie dam dziecku sztucznego jak mogę swoje

.
Po dwóch miesiącach koszmar się skończył, bo z dnia na dzień straciliśmy opiekunkę i poszłam na bezpłatny wychowawczy

i wróciłam do pracy już po skończeniu karmienia.
A synek zaczął przesypiać noce na trzeci dzień po odstawieniu od piersi

.
Na wodę cwaniak nie chciał się budzić.
Ale karmiłam rok i 2 miesiące więc trochę to trwały, te nocne pobudki.
A koło 9 miesiąca zaczął nas gryźć. Prawie rok zajęło nam oduczenie go tego.
Potem było bicie, zaczepianie innych, szkudzenie itp.
Przyznam się, że mimo wszystko z każdym miesiącem jest z niego grzeczniejszy gość, więc jakieś sukcesy pedagogiczne mamy.
Ale synek jest taki, że spokojnie 4 maluchów by się dało temperamentem obdarzyć.
No i charakterny.
Kłóci się z nami ile się da. Normalnie asertywność ma na maksa ustawioną.
Na wszystko ma odpowiedź.
A jak coś nie po jego myśli to od razu jest:
cicho bąć, nie mów tak, nie na siłę
ja się często czuję jakbym miała zbuntowanego nastolatka a nie trzylatka w domu
czasami to mi szczęka opada skąd u niego takie pomysły:
np. jakieś pół roku temu oznajmił nam, że jak jego nie ma w domu to nie wolno wchodzić to jego pokoju
koleżanka to się śmieje, że urodzony dyrektor z niego jest