reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Coraz blizej do...PORODUUUUU ;-)

Esia, to patrz, miałam wątpliwości, a okazuje się że mój gino miał dziś rację! Już zbierałam się do wyjścia gdy zapytał czy normalnie czuję ruchy dziecka. Powiedziałam że tak, tyle że już nie w formie kopniaków, tylko właśnie takiego wyciągania, przeciągania itd. Powiedział że to normalne, bo dzidzia ma już mało miejsca po prostu i tyle. No i ja już w drzwiach jak mi się przypomniało pytam, czy nie daje mi tej karty do liczenia ruchów płodu. Zrobił baaardzo zdziwioną minę i zapytał po co to, bo on nawet nie ma i chyba tylko w szpitalu dają. Stwierdziłam że chyba ma coś za mocno olewczy stosunek do ciężarnych (do tego doszła sprawa ze zwolnieniem i fakt, że na następną wizytę kazał przyjść za miesiąc mimo że to już prawie 34 tydzień), a tu się okazuje że jego podejście jest słuszne.;-) Szczerze mówiąc ginekolog do którego chodziłam przy Weronice dał mi tę kartkę i faktycznie to liczenie doprowadzało mnie do szału i paniki, bo do końca pracowałam i liczenie ruchów było mocno utrudnione. Poza tym Weronika ruszała się od początku niewiele (nie to co Madzia:happy: ) i ciągle miałam wrażenie że to za mało i coś źle. A ona po prostu leń była i strasznie dużo spała (na KTG to mi ciągle brzuchem majtali żeby ją obudzić).
A co do odwrócenia, to ja dalej nie wiem w jakiej Maleńka jest pozycji, bo USG mam dopiero za 4 tygodnie - ostatnie, takie "przed porodowe".
 
reklama
Esia to jak cos sie dowiesz to pisz!

A ze duzo zalezy od poloznej to wiem, kolezanka jak rodzila to jak zaczela wychodzic glowka to polozna naciagala skore palcami i pomagala wyjsc. Nie musieli wtedy dziewczyny naciac.
 
Dzagud nic nie zmieni faktu, że Twój gin jest palantem ;-) Ale przynajmniej się nie znęca :-D
Tylko ta wizyta dopiero za miesiąc... No nie wiem. Zobaczę co mój jutro powie i kiedy każe przyjść :confused:
A co do ułożenia, widziałam tę metodę "na macanta", Małż ją nawet stosował na szkole rodzenia. I wtedy stwierdził, naprowadzony przez położną, że wyczuł główkę. Potem w domu przyznał się, że za cholerę nic nie wyczuł :-D Tylko wstydził się przyznać - ale że podsłuchiwał i sporo tatusiów tak samo zrobiło :-D
Toteż tej metody Ci nie polecę - bo, jak widać, nie taka znowu prosta :-D
 
Dzagud fajnie ze napisalas ze twoja dzidzia sie teraz mocniej przeciaga i wyciaga a nie kopie juz tak duzo. Moja robi tak samo i juz sie zastanawialam czy wszystko ok ale skoro piszesz to tak ma byc:tak: ;-)
 
A co do nacięcia krocza, to gdzieś już o tym pisałam kiedyś, ale dawno więc się powtórzę (może mnie nie zlinczujecie). Ja miałam nacinane i nawet nie wiedziałam kiedy to zrobili bo po porodzie spytałam położną czy obyło się bez nacięcia a ona zrobiła dziwną minę i powiedziała że gdyby tego nie zrobili, to by mnie Niuśka porozrywała bo miała sporą główkę i w ogóle była duża. A porozrywanie oznacza nierówne i ciężkie do zszycia i zagojenia brzegi. Poza tym jedną dziewczynę która ze mną potem leżała właśnie rozerwało aż do odbytu i to dopiero była jazda. Cierpiała strasznie. Ja miałam łącznie na całość 14 szwów, w tym 3 do zdjęcia a reszta rozpuszczalne. Po chyba dwóch tygodniach mój Mąż zażyczył sobie zobaczyć jak to wygląda. Ja się bałam, bo miałam wrażenie że wyglądam jak Frankenstein (tak czułam przy myciu), a on popatrzył i stwierdził że nie widzi różnicy między tym co było a jest. Tak że nie jest tak źle.
 
Dzagud czyli mialas taka jakby kreske od dziurki:-D do odbytu?? A dlaczego ci nie zalozyli tylko rozpuszczalnych szwow? ja na inne sie nie zgodze:szok: :-D .
 
Dziewczyny to ja opowiem o własnych doświadczeniach z nacinaniem krocza przy porodzie.
Po pierwsze na pewno lepiej mieć przeciętą skórę niż rozerwaną. To tak jak z kartką papieru - rozciętą nożyczkami łatwiej posklejać niż rozerwaną.

U mnie wyglądało to tak (a raczej ja czułam to tak): jak miałam już duże rozwarcie to położna wykonywała taki masaż krocza, odczuwałam to jakby ręką jeździła wewnątrz dziury (mam nadzieję, że zrozumiecie o co mi chodzi) na około. A to po to, żeby maksymalnie rozciągnąć skrórę. Robi się to podobno jak już główka zaczyna się pokazywać. A potem usłyszałam - "nie da rady" - tniemy. Czyli zostałam przecięta dopiero, jak już nie było innego wyjścia, bo mogłam popękać:szok: .
I powiem Wam, że tego wogóle się nie czuje przy tych skurczach partych.
Ja najgorzej z całego porodu wspominam szycie, bo znieczulenie jakoś nie tak zadziałało. Ale generalnie nie było tak źle, da się przeżyć :tak: :-D :tak:
 
Dzagud pisałyśmy w tym samym czasie ;-) . Ale na szczęście nie ma wielkich rozbieżności w zenaniach :tak: :tak: :tak: :-D . A co do szwów - ja miałam same rozpuszczalne i też nie miałam śladu po szyciu już po kilku dniach - mój mężuś też mnie dokładnie obejrzał :tak: :tak: .
Myślałam, że to tylko mój taki dociekliwy i ciekawski :)
Monia, a te cięcia to chyba rzadko są aż do odbytu, tak mi się wydaje.
 
Monika to poprosze o szczegoly:szok: :-D . jak to wyglada i czy to jest od zewnatrz, to znaczy widac w lusterku kreske i szwy czy jak? No i czy to teraz widac jeszcze to znaczy slad po tym czy jak to jest? I dlaczego szycie tak bolalo i jak dlugo to trwalo? Z gory dzieki;-)
 
reklama
ja narazie tylko ze slyszenia napisze
co do liczenia ruchow to mogą do obledu doprowadzic,zwlaszcza ze pozniej to coraz mniej miejcsa mają:tak:

a to z wiedzy ksiazkowej odnosnie ran

a co do naciecia krocza,to lepiej naciete niz rozerwane sie goi:tak:
 
Do góry