No będę jeszcze coś kombinować, ale normalnie ręcę opadają, bo człowiek się stara i przyrządza żeby było jak najlepsze a ona ma to gdzieś i zje 3-4 łyżki i koniec :-( :-( :-( A jak się kupi jakiś słoiczek to potem żal wyrzucać :-( ehhh... szkoda gadać... Już myślałam, że jak jej zrobię taką zupkę jak nam, bo potrafi tak się trzęść do jedzenia naszego że zawsze muszę jej ociupnkę na widelcu dać bo ryk ogromny (nawet jak jest po wypiciu butelki) a tu ZONK i nie chciała :-(