zgred
Maj 06, Maj 07...
Hej dziewczyny
Ja tam nie jestem za chowaniem dizeci pod kloszem i tak dalej, i nic im się nie stanie jak popróbują różnych rzeczy ale może im się stać jak będą jadły za dużo soli albo takie specjały jak cebula na przykład, troszkę jeszcze chyba za małe są żeby jeść to co dorośli (niemowlęta mają jeszcze nie w pełni dojrzałe narządy na przykład ich nerki i wątroba pracują troszkę inaczej - nie potrafią przetwarzać związków zawartych w cebuli i nadmiar sodu bardzo obciąża ich nerki, jest też dużo innych różnic). Podobnie uwazam że nie powinno się jeszcze dawać im za dużo produktów "sklepowych" Jeśli ktoś ma swoje owoce i warzywa to super, ale tej chemii ze sklepu nie daję Ignacowi. (szczególnie w tym okresie ogórki, pomidory to zupełnie inne warzywa niż latem - ogórki nawet nie pachną zupełnie czasami nawet taki smrodek z nich ulatuje, co innego ziemniaki lub buraki które są dobrze przystosowane do przechowywania i mogą leżeć nawet całą zimę)
Daję mu codziennie zupkę albo danie ze słoiczka, oprócz tego owoce ze słoiczka - ostatnio wcina nawet dwa czasem + oczywiście mleko.
Co dwa dni pół żółtka gotowanego mieszam z zupką.
Daję mu oprócz tego czasami spróbować coś z naszego obiadu - z reguły trochę ziemniaków, lub odkrajam troszkę mięsa z naszej porcji i gotuję osobno w wodzie, ryż ze śmietaną i jabłkami, trochę twarogu, ale to wszystko na zasadzie odrobinki do spróbowania a nie posiłku.
Pozdrawiam wszystko "słoiczkowe" mamy takie jak Kasiaczek
Nie martw się jest nas więcej.
Agnieszka
PS A propos soli to powiem Wam że dawka sodu wystarczająca dla 10kg dizecka znajduje się w około 150 ml kobiecego mleka. Wszystko co ponadto jest niepotrzebne, a duży nadmiar szkodliwy.
Ja tam nie jestem za chowaniem dizeci pod kloszem i tak dalej, i nic im się nie stanie jak popróbują różnych rzeczy ale może im się stać jak będą jadły za dużo soli albo takie specjały jak cebula na przykład, troszkę jeszcze chyba za małe są żeby jeść to co dorośli (niemowlęta mają jeszcze nie w pełni dojrzałe narządy na przykład ich nerki i wątroba pracują troszkę inaczej - nie potrafią przetwarzać związków zawartych w cebuli i nadmiar sodu bardzo obciąża ich nerki, jest też dużo innych różnic). Podobnie uwazam że nie powinno się jeszcze dawać im za dużo produktów "sklepowych" Jeśli ktoś ma swoje owoce i warzywa to super, ale tej chemii ze sklepu nie daję Ignacowi. (szczególnie w tym okresie ogórki, pomidory to zupełnie inne warzywa niż latem - ogórki nawet nie pachną zupełnie czasami nawet taki smrodek z nich ulatuje, co innego ziemniaki lub buraki które są dobrze przystosowane do przechowywania i mogą leżeć nawet całą zimę)
Daję mu codziennie zupkę albo danie ze słoiczka, oprócz tego owoce ze słoiczka - ostatnio wcina nawet dwa czasem + oczywiście mleko.
Co dwa dni pół żółtka gotowanego mieszam z zupką.
Daję mu oprócz tego czasami spróbować coś z naszego obiadu - z reguły trochę ziemniaków, lub odkrajam troszkę mięsa z naszej porcji i gotuję osobno w wodzie, ryż ze śmietaną i jabłkami, trochę twarogu, ale to wszystko na zasadzie odrobinki do spróbowania a nie posiłku.
Pozdrawiam wszystko "słoiczkowe" mamy takie jak Kasiaczek
Agnieszka
PS A propos soli to powiem Wam że dawka sodu wystarczająca dla 10kg dizecka znajduje się w około 150 ml kobiecego mleka. Wszystko co ponadto jest niepotrzebne, a duży nadmiar szkodliwy.


) gotować specjalnie dla Małej i zastanawiac się co mogę a czego nie mogę dodać do tych potraw, czy przyprawić czy nie... a ona słoiczki bardzo chątnie wsuwa i jest ok... owoce daję jej "normalne" - tzn. głównie jabłka, bardzo lubi takie utarte... myślicie że to źle? że lepiej dawać ze słoiczków?