No to odkopuję stosowny wątek i opiszę Wam te ćwiczenia

Mała ma nóżki dużo słabsze od rączek, więc nasze ćwiczenia mają je stymulować i przygotować nie tylko do raczkowania, ale i chodzenia.
1. W pozycji do raczkowania (zależnie od humoru, mała ustawia się sama, albo jej pomagam) klękam za nią i obejmuję kolanami jej nóżki, żeby miała ułożone prosto, a nie rozjechane jak żaba. Trzymam ją pod brzuszkiem i bujamy się do przodu i tyłu.
2. W tej samej pozycji biorę jej rączki i na zmianę wysuwam do przodu, albo w powietrzu, albo po ziemi.
3. potem to samo robię z nóżkami, tylko to już trudniejsze, bo mała wtedy zwykle pada na brzuszek i stawia bierny opór
4. W pozycji na raczkach wyciągam jej na zmianę lewą i prawą nóżkę i ustawiam tak, żeby stopa opierała się o ziemię, a kolano było zgięte - tak jak dorosły wstawałby z czworaków, bo ona ma tendencję do siadania z nóżką sztywno wyprostowaną.
5. Z powyższej pozycji ćwiczymy siadanie, naprzemiennie raz zjednego, raz z drugiego boku - niby je umie, ale chodzi o utrwalenie.
6. Siadam na kanapie, ew. na podłodze z wyprostowanymi nogami, przesadzam sobie małą przez kolano i na zmianę ustawiam jej nóżki tak, żeby kolanko było zgięte, a stopę dociskam dosć mocno do podłogi - chodzi o to, żeby jej się stópki naprostowały, bo nadal ma lekko wydrążone, oraz żeby nei podwijała palców i poczuła swój ciężar obciażający stopy.
7. To samo można zrobić sadzając sobie dziecko normalnie na kolanach, tak żeby swoje kolana miało podciągnięte do piersi, a stópki oparte mocno o kolana mamy.
8. Z ćwiczeń ogólnych często siadam na ziemi z wyprostowanymi nogami i pozwalam jej się przez nie przewieszać i przechodzić, albo wspinać na mnie. Gdy przy mnie staje, staram się ją lekko odchylać do tyłu, bo na razie nadal stoi jak nie do końca rozłożony scyzoryk

Wieczorami, kiedy ma wyjątkowo duży humor i nadmiar energii do spożytkowania, przewalamy się po łóżku, ustawiam jej przeszkody z poduszek do pokonania, albo daję pilota na wabia i mała wtedy ćwiczy wszystko naraz
No - i to jest teoria...w praktyce wygląda dużo gorzej, bo mała nienawidzi wymuszonego raczkowania i jak tylko widzi w pozycji na raczkach, że się do niej zbliżam z niecnym zamiarem poćwiczenia, to natychmiast pada na brzuszek, rozpłaszcza się na podłodze i udaje, że nawet usiąść nie umie:-(