Trochę nadrobiłam i myślę, że LadyCaro po prostu pechowo trafiła. Może to jakieś wczesne letnie przesilenie, gorsze nastroje, kumulacja rozdrażnienia. Udzielam się na tym forum od niedawna, staram się od ponad roku. Przy pierwszych staraniach nie miałam aż takich kryzysów i po prostu dawałam sobie czas, a tym razem jestem już starsza i mam takie dziwne uczucie, że po prostu ucieka mi czas. Czasami łapią mnie cholerne doły, częściej bywam emocjonalną tykającą bombą. Jeden z potwornych dołków przywiódł mnie tutaj. Forum pomaga mi się odstresować. Fajnie pogadać z kimś, kto rozumie cały ten towarzyszący staraniom wachlarz emocji. Mam kilkoro bliższych znajomych, ale są na zupełnie innych etapach życia niż ja - wiedzą, że się staram, wiedzą, że jest mi źle, ale to, że przez kolejne niepowodzenia zdarza mi się wylewać morze łez zostawiam dla siebie. Nie oczekuję i nawet nie chcę od nikogo współczucia, a jedynie zrozumienia. Wydaje mi się, że nikt kto nie zaznał trudów starań, nie jest w stanie mi go dać. Stąd też moja obecność tutaj. Jak dla mnie wątki mogą być otwarte, zamknięte. Jest mi to bez różnicy. Po prostu chciałabym żeby były, bo miło jest mieć z kim czekać i odliczać do testowania.