Dziewczyny nie wierze że wszystkie macie mężów - maminsynków, którzy nie staną po Waszej stronie w kwestii wychowania dzieci ;-) to rodzice wychowują i nie jest prawdą, że dziadkowie rozpieszczają. Nawet jesli próbują, to wkrótce wyjdzie im to rozpieszczanie bokiem. Dzieci szybko sie orientują na ile mogą sobie u kogo pozwolić i jak im wejdą na głowę to może sami się zorientują że coś źle robią. Moja rada: przede wszystkim mówić, mówić, mówić. A ręce i tak Wam czasem opadną. Moja teściowa lubi czekoladę i miała taki czas że po kryjomu synkowi dawała a ja i tak zawsze wiedziałam że mu dała. Ale powoli, powoli jakos odeszła od tego. Nie powiem że nigdy nie da, ale nie tak jak wcześniej. Ostatecznie jak dziecko raz na jakiś czas zje czekoladę, to nic mu się nie stanie. W domu nie dostaje słodyczy, a z kolei ponoć zakazany owoc smakuje najbardziej więc powinno się od czasu do czasu pozwolić. Taka babcia rozpieszczająca nie czyni większych szkód, pod warunkiem że nie zajmuje się dzieckiem na co dzień. Jeśli jednak spędza dużo czasu z wnukiem to trzeba bardzo mocno określić granice.