reklama

Czerwcowe mamy 2017

A co od badań to każda z was miała te z glukoza? Mi za pierwszym razie wyszedł cukier w normie i teraz nikt nie mówi o powtarzaniu czy tej wersji z wypiciem glukozy. To obowiązkowe badanie?
 
reklama
U mnie tez badania b.dobre wiec na nastepna wizyte tylko mocz.Ale powiem wam ze wieczorami czuje sie fatalnie.Boli mnie podbrzusze i dolny odcinek kregoslupa.Gin mowi ze to normalne takze nie pozostaje nic tylko wytrzymac do porodu.
Mam tak samo rano wszystko jest ok ale po południu jak już trochę pochodzę to nie dość że brzuch jak balon to jeszcze wszystko mnie ciągnie w pachwinach i te plecy bolą tak że tylko leżeć a i to tylko w określonej pozycji. Ale damy radę [emoji3] do czerwca już coraz bliżej. Za oknem u mnie rano ptaki tak cwierkaja że już czuć wiosnę w pobliżu [emoji4]

f2w3rjjgvkjhkndh.png
 
U nas w domu jest ciekawie- oboje jesteśmy chrześcijanami - ja jestem ( jak to mój mąż ujmuje ) Katolką [emoji38] mój mąż protestantem więc on sceptycznie do tematu chrztu podchodzi. Natomiast ja nie wyobrażam sobie innej opcji i nawet sama go ochrzczę.

f2w3rjjgwqepia0h.png
 
A co od badań to każda z was miała te z glukoza? Mi za pierwszym razie wyszedł cukier w normie i teraz nikt nie mówi o powtarzaniu czy tej wersji z wypiciem glukozy. To obowiązkowe badanie?
Ja jeszcze nie mialam i nie wiem czy będę miała. Moja gin mowi ze.moze sobie daruje my skoro cukier w normie

 
U mnie jest taka sytuacja... ja jestem wierząca, mąż coraz bardziej odchodzi od wiary. Ja po części też, bo to co kler wyrabia w moim mieście to się w pale nie mieści... wystarczy, ze powiem że ślub 12 lat temu mieliśmy w kościele 30 km od naszego miasta.

Dla mnie wiara to jedno, a kościół to drugie. Bo widzę że w tym co robi kler nie ma wiary, a jest tylko kasa i polityka.Kolendy nie przyjmujemy już od bardzo dawna, święta BN obchodzimy tradycyjnie z rodzicami (wierzącymi) na Wielkanoc zazwyczaj wyjeżdżamy we dwoje.

Mąż uparł się, że nie zapisze naszego dziecka do "sekty czarnych"... ja się zastanawiam, analizuję wszystkie za i przeciw... ale coraz bardziej jestem przekonana do tego, aby dziecko wybrało wiarę świadomie, kiedy dorośnie.
Co do świąt - choinka, kutia, prezenty są to zwyczaje zapożyczone przez chrześcijaństwo z innych kultur i nie mam z tym problemu. Z każdym rokiem jestem coraz bardziej przeciwna klerowi, a kiedy ksiądz zażądał wysokiej opłaty za pogrzeb mojej babci bo "nie widział jej na mszy w niedziele" to coś się we mnie ulało.... i chyba nie chcę aby moje dziecko było członkiem takiej społeczności.

Rodzina powoli przywykła do naszej postawy... kiedyś ciotki klotki burzyły się:
"Madziu dlaczego nie chodzisz do kościoła skoro wierzysz w Boga?"
"Bo boję się, ze spotkam biskupa Wesołowskiego albo Petza ... "

i wtedy zazwyczaj już jest spokój i nikt nie drąży tematu :-)
 
reklama
U nas w domu jest ciekawie- oboje jesteśmy chrześcijanami - ja jestem ( jak to mój mąż ujmuje ) Katolką [emoji38] mój mąż protestantem więc on sceptycznie do tematu chrztu podchodzi. Natomiast ja nie wyobrażam sobie innej opcji i nawet sama go ochrzczę.

f2w3rjjgwqepia0h.png

Znam takie "mieszane" małżeństwa - jedno jest katolikiem, drugie ateistą. Mają ślub kościelny (dla pani młodej) i wychowują dzieci w wierze. To kwestia porozumienia - dla chcącego nic trudnego. Zazwyczaj kobieta stawia na swoim he he :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry