Dzięki Dziewczyny za rady i dobre słowo. Rozsądek każe mi się nie przejmować tym 1:900 ale wiecie, emocje.... zaraz po wynikach pędziłam do pracy, ale i tam nie mogłam się od tego oderwać. Teraz wróciłam do domu i znowu panikuję, nie mogę tego opanować.
Aminopunkcja owszem, jest inwazyjna ale przedstawiono mi ryzyko jako wyjątkowo małe - w tej poradni prenatalnej wykonują dziennie 2-3 takie zabiegi i zapewniają, że wiedzą co robią.
Może to okrutne co powiem ale chyba nie jestem gotowa na chore dziecko - choć nie wyobrażam sobie, że mogłabym się go...pozbyć? Jezu, jak to strasznie brzmi, aż mnie zatyka jak o tym myślę. W klatce piwrsiowej mi uciska wszystko z tych nerwów.
Usg było dobre, NT 1,9 czyli też chyba w porządku. Na szczęście wizytę u mojego ginekologa z następnego wtorku przełożyłam na jutro - bardzo liczę się z jego zdaniem, więc chciałabym je uslyszeć.
Faktycznie, pappa okazuje się przeogromnym stresem [emoji20]