Przyzwoicie
Kasiu, przyzwoicie
Ależ miałam superowy weekend! :-) :-)
W piątek wyjazd z pracy. Impreza była fantastyczna. Miejsce pełne uroku. Dj się spisał i muzyka była świetna. Zabawa ze znajomymi z pracy też super. Razem z koleżanką rozkręciłyśmy całą imprezę, bo po prostu weszłyśmy na pusty parkiet i zaczełyśmy tańczyć.

Po chwili juz miejsca nie było. Wszyscy chyba czekali na "znak" ;-)
Tańczyłam niemal bez przerwy od 20:00 do 4:15

Sama nie wiem skąd tyle zapału i siły. I do tego o tej 4:00 dj nas wygonił, bo mówił, ze już kończy. Ja bym tam mogła bawić sie dalej. Wytańczyłam się z kolegami z pracy na całego. A na koniec jeszcze poszłam z kolegą na nocny spacer i poszłam spać o 5:00. To sie nazywa w pełni wykorzystać czas bez dzieci

W sobotę przed południem mielismy atrakcje integracyjne, typu pływanie na czas rowerami wodnymi albo budownaie tratwy.
Na koniec pojechaliśmy jeszcze na krótka wycieczkę rowerową i ... niestety trzeba było wracać. Było tak świetnie, że aż zal, że dopiero za rok taka impreza.
Trzeba przyznać, ze spora grupa ludzi ode mnie z pracy lubi się bawić i świetnie tańczy.
A dziś ciąg dalszy sielanki. Wybrałam się rowerem z Wojtkiem na piknik w parku. Z 10 km Wojtek przejechał. Na miejscu spotkaliśmy się z grupą znajomych i były zabawy plenerowe oraz wylegiwanie sie w słonku. Wracałam już sama na rowerze, bo bałam się, że Wojtek nie da rady, z resztą on tez sie nie palił.
Tak więc weekned bardzo fajny i aktywny.