A u mnie ... jakoś. Mam za sobą 3 dni pracy i czuje się mega zmęczona. Lecę z pracy z wywieszonym ozorem,oby tylko dotrzeć do domu. Dzisiaj trochę zwolniłam. Generalnie jestem na etapie godzenia wszelkich obowiązków z pracą. Adam póki co daje sobie nieźle radę, a ja tęsknie w pracy coraz mniej. Do zabiegu coraz bliżej. A Ala nadal chrycha. Tak więc niedługo przekonamy się czy z zabiegu wogóle coś wyjdzie. Najgorsze jest to, że nie mogę jej już dopilnować. Jak przyjeżdżam to praktycznie ona zaraz idzie spać. A A. nie potrafi powiedzieć jak ona się czuje. Więc tu czuje duży dyskomfort. Mam wyrzuty sumienia, że nie mogę jej pomóc.