A my rano basen, po południu odwiedziny u moich dziadków, a na kolacji byli u nas moi rodzice.
Zaczynam powoli myśleć o naszej zbliżającej sie wycieczce. No bo już w tą środę lecimy z chłopcami do Brukseli do mojej koleżanki, a potem jedziemy do Luxemburga do drgiej koleżanki. Ja póki co nie mam przeciwskazań ciążowych. Wojtek od piątku na wszelki wypadek nie chodzi do przedszkola, żeby się czymś nie zarazić. Mam nadzieję, że wszystko wypali. :-)
Jeszcze trzy dni pracy i cały ten sajgon w biurze zostawiam za sobą :-)
A mi sie przyplątało zapalenie spojówek. No ciągle coś ostatnio...