reklama

czerwcowe ploteczki :D

No ja przechwaliłam, że nie tak strasznie. Wracałam do domu 3 godziny zamiast max godzinę, z czego 40 minut stałam na przystanku, bo jździły wszystkie tramwaje oprócz tego, który jechał w moją stronę, autobusów też nie było, jak przyjechał to jakimś cudem udało mi się wbić, i jechałam nim prawie 2 godziny. Nawet chciałam wysiąść i iść pieszo, ale śniegu było do połowy łydek, a ja już miałam na maksa przemarznięte stopy po staniu na przystanku. Koszmar. Dziś już jechałam właściwie normalnie, w godzinę byłam w pracy- ale z pół godziny przed tym jak wyszłam z domu koleżanka, która mieszka blisko mnie, jechała z mężem samochodem, i na przystankach full ludzi, tramwaje w ogóle nie jeździły.
 
reklama
No to ja mam lux, bo jeżdżę metrem do pracy. Marcin też. A Wojtka odprowadzam do przedszkola po drodze. Więc korki mi nie doskwierają. Ale jak słysze opowieści ludzi z pracy, to nie jest łatwo...
 
Tu na poludniu masakra...sniegu od cholery...wypadek na wypadku... ciagle w tv.trabia...juz kilka wypadkow smiertelnych...az sie nie chce wierzyc ze to w De... u nas jutro ma byc -9 stopni a odczuwalne jak - 35!!!!!!!! szok!!!!!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry